To nie kaprys, to kompas
Nie chodzi o perfekcję.
Nie chodzi o obsesję kontroli.
Nie chodzi o „dziwactwa”.
Chodzi o bezpieczeństwo. O przetrwanie.
O poczucie, że choć jeden element w tym świecie jest przewidywalny.
Mikrorutyny. Drobne rytuały, które dla innych nie mają znaczenia – dla mnie są jak oddech.
Bez nich czuję się, jakbym była w świecie, w którym każdy krok może być miną.
Jedna łyżka, jeden kubek, jeden dźwięk
Każdy dzień zaczynam tak samo.
Ten sam kubek – ecru, z czarną mandalą (mam ich 4, tak na wszelki wypadek).
Ta sama łyżka – czarna, ale tylko z nią kawa smakuje „tak jak trzeba”.
Gdy ktoś inny użyje mojego kubka, czuję, jakby coś we mnie się przesunęło.
Niby nic.
Ale moje ciało się spina, myśli się rozbiegają, a cały porządek dnia się chwieje.
To nie chodzi o sam przedmiot.
Chodzi o początek. O przewidywalność. O mikroskopijną stabilność.
2. Kolejność. Stałość. Przewidywalność
Mam swoje stałe rytuały poranne.
Najpierw woda, tylko mocny gaz. Potem kawa. Leki, też w określonej kolejności. Karmienie kota.
Najpierw ubieram skarpetki, te pięciopalczaste, potem bluzkę i spodnie. Nigdy odwrotnie.
Nie dlatego, że nie mogę inaczej – tylko dlatego, że „inaczej” boli.
Nie pasuje. Drażni.
Jakby cały dzień został porysowany paznokciem po tablicy.
Zmiana kolejności nie jest tylko niewygodą.
To jakby ktoś rozproszył wszystkie moje myśli i uczucia na kawałki.
A ja muszę je potem mozolnie zbierać, żeby móc w ogóle zacząć dzień.
Zmiana boli bardziej niż chaos
Kiedy ktoś przestawia rzeczy na stole – nawet żeby „lepiej wyglądało” –
czuję, że odbierają mi grunt.
Nie chodzi o estetykę.
Chodzi o znajomość. O stałość. O to, że wiem, gdzie co jest.
Nowy zapach w łazience.
Przestawiony ręcznik.
Zmieniona pościel.
To rzeczy, które mogą wytrącić mnie z równowagi na cały dzień.
To nie znaczy, że nie potrafię się dostosować.
Ale każda zmiana kosztuje mnie więcej niż innych.
To tak, jakby trzeba było od nowa pisać instrukcję obsługi własnego ciała.
Mikrorutyny jako forma regulacji
Kiedy wszystko inne zawodzi – sięgam po moje rutyny.
Składam skarpetki w określony sposób.
Siedzę w tym samym kącie kanapy.
Włączam tę samą piosenkę – zawsze jako pierwszą na playliście.
To nie są nawyki z przyzwyczajenia.
To strategie regulacji.
Z zewnątrz – nic nieznaczące.
W środku – jak kamizelka ratunkowa w zalewie bodźców i emocji.
Kiedy brakuje siły – rytuał daje oddech.
Gdy czuję się zdezorientowana – znajomość drobnych sekwencji układa rzeczywistość.
To też jest język
Moje mikrorutyny są moim sposobem porozumiewania się ze światem.
Nie musisz ich rozumieć.
Ale jeśli zaakceptujesz je – zaakceptujesz mnie.
To, że ta książka leży właśnie tak.
To, że rękawiczki muszą być ułożone w określony sposób.
To, że zakładam najpierw prawą, potem lewą nogawkę spodni – to wszystko mówi:
„Tak wygląda moja równowaga. Nie zabieraj mi jej.”
Stałość to troska, nie fobia
Nie potrzebuję, żeby wszystko było „idealnie”.
Potrzebuję, żeby było znajomo.
Przewidywalnie. Bezpiecznie.
Mikrorutyny to nie obsesja – to narzędzie.
To sposób na bycie w świecie, który jest dla mnie zbyt wiele.
Nie chcę być postrzegana jako dziwna.
Chcę być rozumiana jako inna.
I kochana również wtedy, gdy potrzebuję, żeby „rzeczy były właśnie tak”.
Więcej o rytuałach, strukturze i potrzebie stałości
Fascynacje, obsesje, rutyna i schematy w życiu dziecka ze spektrum autyzmu
Jak wprowadzić rutynę w życiu dziecka z autyzmem? Praktyczny przewodnik
Znaczenie rutyny w życiu osób w spektrum autyzmu – korzyści i wyzwania
Perfekcjonizm w spektrum: błogosławieństwo czy pułapka?
Jakie drobne rytuały są Twoją codzienną kotwicą?
Jakie mikrorutyny pomagają Wam przetrwać codzienność?
Podzielcie się swoimi drobnymi rytuałami – tymi, które dla Was są cenne, nawet jeśli dla innych są niezauważalne.
Diagnoza: PTSD – historia moich traum. Część I
To nie opowieść o wojnie. To opowieść o dziecku, które uczyło się nie oddychać, żeby przetrwać.
Martyna dzieli się pierwszą częścią swojej historii – o przemocy domowej, która zostawia ślady głębsze niż siniaki.
O głodzie – nie tylko jedzenia, ale i miłości. O cichym znikaniu. O próbach bycia wystarczającą.
To tekst, który boli. Ale też daje głos tym, którzy przez lata nie mieli prawa mówić.
Już jutro na blogu.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź