autystyczna intensywność-autyzm dorosłych emocje-brak balansu spektrum-emocjonalna skrajność ASD-hiperfokus i wycofanie-intensywność emocji autyzm-spektrum i perfekcjonizm-trudności w relacjach autyzm-wszystko albo nic autyzm-życie w trybie 100%
Frederick Delius – The Walk to the Paradise Garden

Wszystko albo nic

Są ludzie, którzy potrafią „trochę”. Trochę się zaangażować. Trochę się przejąć. Trochę odpuścić.

Ja nie umiem.

Dla mnie wszystko jest skrajnością.

Albo coś mnie pochłania – całkowicie, do ostatniego nerwu – albo nie dotykam tego wcale.

Albo jestem obecna całą sobą, z pasją, z emocją, z energią…

…albo zamykam się w sobie i znikam.

Nie znam trybu „średniego”.

Nie wiem, jak to jest robić coś po prostu. Bez całej tej intensywności. Bez tego ognia, który mnie czasem pali, a czasem zostawia wypaloną.


Emocje, które nie mają pokrętła

Złość? Do trzewi.

Lęk? Paraliżujący.

Tęsknota? Przeszywająca.

Miłość? Rzadko, ale jak już – to taka, że aż boli.

Emocje u mnie nie przychodzą po cichu. Nie pchają się dyskretnie w kącik. One wchodzą z hukiem, zostają i zawłaszczają cały dom.

Nazywam je „bezlitosnymi gośćmi”, bo kiedy już się pojawią – nie da się ich nie zauważyć.

Nie potrafię być „trochę smutna”. Albo „lekko zdenerwowana”.

U mnie to działa jak suwak przesunięty od razu na 100%.

I często wstydzę się tej intensywności.

Słyszałam przecież tyle razy: „Przesadzasz”. „Weź się ogarnij”. „Dlaczego zawsze tak emocjonalnie?”

Ale ja po prostu nie znam innego trybu.


Działanie na pełnym ogniu – albo wcale

Kiedy coś mnie poruszy – temat, projekt, zadanie – potrafię poświęcić temu całe godziny. Dni. Tygodnie.

Nie jem. Nie śpię. Nie potrafię przestać.

Wpadam w hiperfokus, o którym już pisałam – ale za każdym razem zaskakuje mnie to, jak łatwo zatracić się w działaniu.

Nie umiem „trochę popracować nad czymś”.

Jeśli już, to od razu głęboko, do końca, najlepiej perfekcyjnie.

A jeśli nie mam przestrzeni, czasu, energii, by coś zrobić tak jak trzeba – to… nie robię wcale.

Bo „po łebkach” to dla mnie nie-do-zniesienia.

Bo działanie na pół gwizdka to nie działanie – to katorga.


Relacje? Albo bliskość, albo mur

W relacjach też nie ma u mnie „pół”.

Albo się otwieram całkowicie – i daję wszystko: uwagę, wrażliwość, troskę…

…albo jestem jak mur.

Nie potrafię być znajomą „na pół gwizdka”.

Nie wiem, jak udawać zainteresowanie.

Nie umiem small talków. Nie umiem udawać, że coś mnie ciekawi, jeśli nie ciekawi.

I to bywa trudne. Bo kiedy się angażuję – to całą sobą.

A kiedy jestem zraniona – to jakby mnie ktoś rozciął na pół.

Dlatego często wybieram wycofanie.

Nie dlatego, że nie chcę relacji.

Tylko dlatego, że nie umiem w „trochę”.


Przestrzeń między 0 a 100

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że świat oczekuje umiarkowania.

– „Nie przesadzaj.”

– „Weź wyluzuj.”

– „Nie myśl o tym tak intensywnie.”

– „To tylko praca / tylko wiadomość / tylko spotkanie.”

Tylko że… dla mnie nic nie jest „tylko”.

Każda sytuacja ma wagę. Każda decyzja coś znaczy. Każda relacja coś we mnie zostawia.

Czasem chciałabym umieć wyłączyć tę intensywność.

Odpocząć od siebie.

Nie przeżywać tak głęboko.

Nie analizować. Nie czuć. Nie działać w trybie „wszystko albo nic”.

Ale nawet moje próby „wyluzowania” są… zbyt intensywne.


Gdzieś pomiędzy

Uczę się. Powoli.

Nie tego, żeby nagle być „umiarkowaną”.

Ale żeby znaleźć przestrzeń pośrodku. Taką, która nie boli.

Uczę się, że czasem można nie robić czegoś perfekcyjnie – i to wciąż ma wartość.

Że można być w relacji – i nie zatracić się.

Że mogę coś przeżywać – ale nie muszę się w tym spalać.

To nie będzie łatwa droga.

Ale chcę ją przejść.

Bo choć jestem „wszystko albo nic” – to czasem warto spróbować „trochę”.

Nie dla świata.

Dla siebie.


Jeśli ten temat jest Ci bliski – przeczytaj również:

Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne u osób z niepełnosprawnością intelektualną i spektrum autyzmu

Dziewczyny i kobiety w spektrum autyzmu. Wyzwania diagnostyczne

Dlaczego nie potrafię działać pod presją? O paraliżu, który włącza się, gdy ktoś patrzy albo czeka

Dlaczego nie lubię, kiedy ktoś mnie obserwuje? O byciu w centrum uwagi i poczuciu dyskomfortu


O intensywności i jej cieniu – porozmawiajmy o życiu bez „trochę”

Czy Ty też funkcjonujesz w trybie „wszystko albo nic”?

Jakie strategie pomagają Ci znaleźć równowagę?


„Potrzebuję, żeby rzeczy były… właśnie tak” – o mikrorutynach i poczuciu bezpieczeństwa

Z zewnątrz mogą wyglądać jak „dziwactwa”.

Dla mnie są kompasem, który pomaga przetrwać dzień.

To nie obsesja. To nie perfekcjonizm.

To drobne rytuały, które porządkują świat, kiedy wszystko inne wydaje się chaosem.

Mikrorutyny – niedostrzegalne dla innych, a dla mnie tak ważne jak oddech.

Osobisty tekst o tym, co daje poczucie stabilności osobie w spektrum autyzmu.

Już jutro na blogu!

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej