Największa surowość to ta, którą nakładamy na siebie samych
Gdy ktoś popełnia błąd, potrafię go zrozumieć. Potrafię pocieszyć, powiedzieć, że nic się nie stało, że to normalne, że każdy ma prawo do pomyłek. A jednak, gdy to ja coś zawalę, gdy nie zrobię czegoś „wystarczająco dobrze” – jestem dla siebie najsurowszym sędzią.
Dlaczego tak trudno mi traktować siebie z taką samą wyrozumiałością, jak innych?
Zdarza mi się analizować każdy najmniejszy błąd, rozpamiętywać go godzinami, czasem nawet dniami. W głowie mam głos, który mówi: „Mogłaś się bardziej postarać”, „To było głupie”, „Nie powinnaś była tego powiedzieć”. Ten głos nie jest wyrozumiały. Jest krytyczny, wymagający i często nie daje mi spokoju.
Czy naprawdę zasługuję na taką surowość? Czy mogę nauczyć się traktować siebie z większą łagodnością?
Dlaczego tak trudno mi być dla siebie wyrozumiałą?
To pytanie wraca do mnie bardzo często. Skąd bierze się ten wewnętrzny krytyk, który nie pozwala mi odpuścić?
Jednym z powodów jest to, że przez lata uczyłam się, że wartość człowieka zależy od jego osiągnięć. Im więcej robisz, im lepiej to robisz – tym bardziej jesteś wart akceptacji.
To przekonanie sprawia, że:
• Każdy błąd wydaje mi się ogromny. Nawet jeśli inni go nie zauważyli, ja go rozkładam na czynniki pierwsze i analizuję.
• Czuję, że powinnam dawać z siebie więcej. Nawet gdy już jestem zmęczona, mam wrażenie, że nie zrobiłam wystarczająco dużo.
• Nie potrafię odpuszczać. Jeśli coś mi nie wyjdzie, zamiast zaakceptować to i iść dalej, rozpamiętuję to bez końca.
Często wydaje mi się, że muszę być „idealna”, bo inaczej nie zasługuję na zrozumienie – nawet od samej siebie.
Jakie są konsekwencje mojej surowości wobec siebie?
Bycie wymagającą wobec siebie może czasem motywować do działania, ale jeśli granica między wymaganiami a samokrytyką zostaje przekroczona, zaczyna to odbijać się na moim samopoczuciu i poczuciu własnej wartości.
Najważniejsze konsekwencje to:
• Poczucie ciągłego napięcia i stresu. Nigdy nie czuję, że zrobiłam wystarczająco dużo.
• Unikanie nowych wyzwań. Boję się porażki, więc czasem wolę w ogóle nie próbować.
• Obwinianie się za błędy. Nawet za te, które są całkowicie normalne i których każdy człowiek doświadcza.
Są momenty, kiedy czuję, że nie jestem wystarczająco „dobra” – i choć wiem, że to irracjonalne, to te myśli czasem trudno uciszyć.
Czy potrafię traktować siebie tak, jak traktuję innych?
To ciekawe, że gdy ktoś inny popełnia błąd, moje pierwsze odruchy to empatia, ciepło i próba wsparcia. Powiem:
• „Nie przejmuj się, każdemu się zdarza.”
• „To nie koniec świata, zrobisz to lepiej następnym razem.”
• „Nie musisz być perfekcyjny/a, liczy się to, że próbujesz.”
Jednak gdy ja popełniam błąd, moje myśli są zupełnie inne:
• „Jak mogłaś to zrobić?!”
• „Teraz wszyscy myślą, że jesteś niekompetentna.”
• „To było oczywiste, czemu tego nie przewidziałaś?”
Dlaczego dla siebie jestem bardziej wymagająca niż dla innych? Czy mogę nauczyć się zmieniać ten wewnętrzny głos?
Jak uczę się być dla siebie bardziej wyrozumiałą?
To proces, który nie jest łatwy, ale są rzeczy, które pomagają mi budować większą akceptację dla siebie.
Co robię, by traktować siebie łagodniej?
• Próbuję mówić do siebie tak, jak do przyjaciela. Gdy przychodzi moment samokrytyki, pytam siebie: „A co powiedziałabyś komuś innemu w tej sytuacji?”.
• Zatrzymuję się na chwilę i analizuję, czy moje myśli są racjonalne. Czy naprawdę jedna pomyłka świadczy o mojej wartości jako osoby?
• Przypominam sobie, że nie jestem robotem. Ludzie popełniają błędy, mają słabsze dni, czasem nie dają rady – i to jest w porządku.
Wyrozumiałość wobec siebie to nie usprawiedliwianie błędów, ale akceptacja faktu, że jestem człowiekiem.
Czy wyrozumiałość wobec siebie to słabość?
W świecie, który często każe nam być „produktywnymi”, „perfekcyjnymi” i „silnymi”, czasem wydaje mi się, że jeśli sobie odpuszczę, to przestanę się rozwijać. Ale to nieprawda.
Wyrozumiałość wobec siebie nie oznacza rezygnacji z rozwoju, ale pozwala go prowadzić w sposób zdrowy i świadomy.
Zamiast surowej krytyki można spróbować:
• Nauczyć się wyciągać wnioski, zamiast się obwiniać.
• Pozwolić sobie na odpoczynek bez poczucia winy.
• Uznawać swoje sukcesy, zamiast skupiać się tylko na porażkach.
Bo prawda jest taka, że jeśli nie jestem dla siebie dobra, to kto inny ma nią być?
Czy mogę nauczyć się większej wyrozumiałości wobec siebie?
To nie jest coś, co zmienia się z dnia na dzień. Ale wiem, że bycie surową wobec siebie nie uczyni mnie lepszą osobą – tylko bardziej zmęczoną i sfrustrowaną.
Chciałabym umieć mówić do siebie z większą czułością, rozumieć swoje emocje i akceptować to, że czasem po prostu nie mam siły.
Bo jeśli potrafię być wyrozumiała dla innych, to chyba czas, bym nauczyła się tego również wobec siebie.
Jak przestać być dla siebie zbyt surowym i nauczyć się większej wyrozumiałości?
Jak być dla siebie dobrą, życzliwą i wyrozumiałą?
Wewnętrzny krytyk – kim jest i jak sobie z nim radzić?
Dlaczego czasem wolę milczeć, niż tłumaczyć innym swoje emocje?
Jak radzę sobie z oczekiwaniami innych wobec mnie?
A Ty? Czy jesteś dla siebie wystarczająco wyrozumiały/a? Jak radzisz sobie z wewnętrznym krytykiem? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!

Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź