To nie lenistwo. To coś więcej.
To nie jest tak, że „nie chce mi się zjeść”.
Albo że „zapomniałam iść spać”.
Albo że „jestem dziwna, bo potrafię przez kilka godzin nie iść do toalety mimo bólu”.
To nie jest fanaberia.
To mechanizm.
To wzorzec.
To ciało, które przez lata nauczyło się być tłem dla wszystkiego innego – myśli, obowiązków, stresu, planów, napięcia.
Czasem mówię sobie: „Zaraz zjem.”
A potem mija pięć godzin.
Czasem czuję, że powinnam iść do łazienki, ale coś mnie trzyma – napięcie, dezorientacja, chaos.
Czasem tak długo odkładam sen, że nie pamiętam już, czy naprawdę jestem zmęczona, czy po prostu nie umiem się zatrzymać.
Ciało na drugim planie
Jestem mistrzynią w ignorowaniu sygnałów.
Potrafię pisać przez sześć godzin bez przerwy – nawet jeśli żołądek burczy od trzech.
Potrafię odwlekać wyjście do łazienki, bo… po prostu „nie teraz”.
Potrafię przegapić senność, bo głowa jeszcze nie skończyła analizować.
Nie dlatego, że nie czuję.
Właśnie dlatego, że czuję za dużo.
Za dużo dzieje się w głowie. Za dużo bodźców. Za dużo niepokoju.
Ciało schodzi na dalszy plan.
Nie ma priorytetu.
Nie ma siły przebicia.
Jedzenie – kiedy głód jest zbyt cichy
Czasem nie jem, bo… nie wiem, co zjeść.
Bo nie potrafię zdecydować. Bo każda opcja wymaga wysiłku – kuchni, naczyń, temperatury, konsystencji.
Czasem nie jem, bo nie czuję głodu tak jak inni.
Dopiero kiedy robi się ciemno przed oczami, przypominam sobie, że dziś był tylko jogurt.
Czasem nie jem, bo jestem przestymulowana. Albo zbyt rozkojarzona. Albo nie chcę zderzać się z teksturą jedzenia, którego dziś „nie toleruję”.
Czasem nie jem, bo jestem zbyt zmęczona, by zadbać o siebie.
A czasem – bo zniknęłam we własnych myślach.
Toaleta – temat tabu i milczenia
Wizyty w toalecie to jedno z tych „oczywistych” zachowań, o których się nie mówi.
A jednak… odkładam je.
Potrafię je ignorować.
Nie lubię korzystać z toalety poza domem – obce zapachy, dźwięki, przestrzeń, która nie jest moja.
Czasem wstrzymuję, aż zaczyna boleć. A potem jeszcze dłużej – bo jestem „w trybie działania”, bo się spieszę, bo nie umiem się wyłączyć i zadbać o siebie w tym prostym, podstawowym sensie.
Czasem czuję wstyd. Czasem dyskomfort. Czasem po prostu brak połączenia z ciałem.
I tak – wiem, że to niezdrowe. Ale wiem też, że nie jestem jedyna.
Sen – ostatnia rzecz, na którą mam czas
Odkładam sen.
Odkładam odpoczynek.
Odkładam ciszę.
Wieczorem czuję się lżej – mniej bodźców, mniej ludzi, mniej oczekiwań.
To moja przestrzeń.
Ale właśnie dlatego nie umiem z niej zrezygnować.
Otwieram komputer. Czytam. Piszę. Słucham muzyki. Tworzę. Uciekam w głowę.
Czasem jest druga w nocy, a ja jeszcze się nie położyłam.
Czasem jestem zmęczona, ale napięcie w ciele nie pozwala mi zasnąć.
Czasem muszę się fizycznie zmusić, żeby pójść spać – choć ciało prosiło o to już dawno.
Ciało, którego się uczę na nowo
Z wiekiem coraz bardziej czuję, że nie chcę już siebie unieważniać.
Chcę jeść, kiedy jestem głodna.
Chcę iść do łazienki, zanim zacznie boleć.
Chcę spać, zanim mózg się przegrzeje.
Ale to nie jest takie proste.
Bo to nie tylko „nawyki”. To strategie przetrwania.
To dekady życia, w których ciało było tylko nośnikiem – a nie kimś, kogo można wysłuchać.
Uczę się siebie na nowo.
Nie jak się odżywiać. Tylko jak w ogóle zauważać głód.
Nie jak spać lepiej. Tylko jak pozwolić sobie na odpoczynek.
Nie jak dbać o zdrowie. Tylko jak odzyskać kontakt z ciałem, które przez lata było milczącym świadkiem wszystkiego, co działo się w głowie.
To nie brak dyscypliny. To potrzeba delikatności
Nie, to nie „lenistwo”.
Nie „brak organizacji”.
Nie „dziwactwo”.
To opowieść o tym, jak ciało i umysł próbują żyć razem – mimo przeciążenia, lęku, nadmiaru bodźców.
Czasem wystarczy, że ktoś zapyta: „Zjadłaś coś dziś?”
Albo przypomni: „Zasługujesz na odpoczynek.”
Albo po prostu da przestrzeń, w której nie trzeba być ciągle „na chodzie”.
Bo czasem najprostsza troska to ta, która pozwala wrócić do siebie.
Zobacz też inne wpisy o ciele, napięciu i zmysłowym przeciążeniu:
Ósmy zmysł. Dzięki interocepcji wiemy, jak się czujemy i lepiej rozumiemy własne emocje
Czym jest interocepcja w układzie nerwowym?
Dlaczego nie lubię chodzić do lekarzy? O lęku, niechęci i trudnych doświadczeniach osób w spektrum
Czy światło może boleć? O nadwrażliwości na światło i jej wpływie na codzienne funkcjonowanie
Czy też masz czasem poczucie, że „zapominasz” o sobie?
Czy odkładasz jedzenie, sen albo wizytę w łazience, bo głowa jest gdzie indziej?
Jakie masz sposoby, żeby wrócić do ciała?
Podziel się – może Twój sposób pomoże komuś innemu poczuć, że nie jest z tym sam.
Niebinarnie, neuroatypowo, autentycznie – o płci w spektrum
Tożsamość płciowa osób w spektrum często nie mieści się w binarnych kategoriach.
Nie chodzi o modę. Ani o trend. Chodzi o to, że autyzm wpływa na to, jak czujemy siebie – ciało, płeć, przynależność.
Jutrzejszy tekst Pawła to opowieść o autygenderze, coming oucie, dysforii, braku edukacji i potrzebie wsparcia.
Bo różnorodność w spektrum to nie wyjątek – to rzeczywistość.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź