codzienne trudności osoby autystycznej-integracja społeczna autyzm-perfekcjonizm autystyczny-spektrum a praca i relacje-stres przed wystąpieniem ASD-wyzwania w spektrum autyzmu-życie w spektrum oczami dorosłych
Antonin Dvorak – In Nature’s Realm Overture

Od redakcji. Kiedy słowa naprawdę coś zmieniają

Ten tekst Neli jest szczególny – nie tylko osobisty, ale też opowiada o realnej zmianie, która wydarzyła się dzięki słowom. Zderzenie się z trudną emocją, złość bliskiej osoby, której nie da się “naprawić” rozmową czy przytuleniem… i nagle – tekst. Słowo. Czułość ukryta w literach. Tak wygląda wsparcie. Tak działa moc narracji, która daje ukojenie tam, gdzie zawiodły inne metody. Ten wpis to nie tylko opowieść o wyzwaniu – to dowód, że wspólna przestrzeń blogowa naprawdę ma sens.


Gdy tekst wycisza – o wieczorze, który mógł pęknąć

Na początek muszę wrócić do mojego przedostatniego wpisu “come back” blogowy, gdzie rozliczyłam się z udawania, że wszystko jest w moim życiu ok, funkcjonując na co dzień z osobą najbliższą, zamkniętą w spectrum.

Ten tekst wraz z prawdziwym i głębokim wpisem Agnieszki zadziałał. Pytacie jak?

W niedzielny wieczór syn podczas swoich schematycznych “rytuałów”, profesjonalnie mówiąc – natręctw, wpadł w swego rodzaju niekontrolowaną złość na samego siebie, był wybuch wszelkich emocji i wewnętrznego bólu. Jestem odbiorcą tych zachowań, które dotkliwie uderzają bezpośrednio we mnie w każdym aspekcie. Dodatkowo czuję jego wewnętrzny ból, poniekąd go bardzo rozumiem, bo sama jestem zapewne “na pograniczu” albo “już w” spectrum, tylko, że ja mam 43 lata i radzę “już” jakoś sobie, a on tylko 16….

Odwrócenie uwagi nie pomagało, skierowanie myśli na ulubiony temat też nie…. odszukałam w końcu tekst na blogu i skierowałam monitor w kierunku syna…..przeczytał, zamarł, przemyśliwał, układał to w głowie i…..po długiej chwili podziękował za niego, uspokoił się i wyciszył…..magia słowa pisanego. W tamtym momencie to było wyzwanie, któremu podołałam.


Nie spektakularnie – codziennie. O wyzwaniach zwykłego dnia

Ale wracam już to głównego tematu.

Największe wyzwanie osoby w spectrum?

Mam wrażenie, że życie codzienne osoby w spectrum jest pełne wyzwań i mam na mysli nie jakieś spektakularne wyzwania, lecz takie całkiem zwyczajne, dotyczące aktywności dnia codziennego.

Osobiście nie mam diagnozy, ale moja własna “auto” podpowiada mi, że bliżej mi do zrozumienia odczuć ludzi ze spectrum niż neurotypowych.


Moje zawodowe Everest – czyli o wystąpieniach i spotkaniach

Moimi największymi wyzwaniami są wystąpienia w pracy na forum, wszelkie prezentacje, dyskusje, spotkania w licznym gronie itp, a także wyjazdy i spotkania z pracy – te zawodowe i te integracyjne, bardziej luźne. Każde takie spotkanie jest okupione moją wewnętrzną walką, natręctwami myśli, niepokojem, lękiem, zmęczeniem psychicznym, budowaniem schematów, symulacji zdarzeń, różnych wariantów w głowie, jak działać, co mówić, jak się zachowywać. Każde takie wydarzenie, które przetrwam i pochwalę się za niego, za moją postawę, uznaję za swój wielki sukces i nie ten merytoryczny czy zawodowy, ale osobisty i psychiczny. Ma to jednak także drugie oblicze.

Jeśli jednak nie sprawdzę się w tym wyzwaniu:

  • tak jak bym tego oczekiwała, stawiając sobie szereg wymagań,
  • tak jak to przerobiłam i ułożyłam sobie wcześniej w głowie,
  • tak jak zakładałabym, że neurotypowy by się zachował
  • tak jak zaplanowałam i wyuczyłam się zgodnie ze schematem

uważam za dramatyczną porażkę, która dyskredytuje moją osobę pod każdym względem. To porażka, która “nie spływa” tak po prostu.


Największe wyzwanie? „Być częścią” – i nie stracić siebie

Podsumowując, nie będę w tym temacie bardzo oryginalna, jeśli powiem, że “stadność” nas ludzi – przejwiająca się na wielu polach – jest największym wyzwaniem dla każdej osoby w spectrum.


Nie musimy być „w sam raz”

Nela pięknie pokazuje, że wyzwania osób w spektrum często są niewidzialne dla świata, ale ogromne wewnątrz. Nie chodzi o wielkie rzeczy – lecz o te drobne, których inni nawet nie zauważają. Pokazuje też, że sukces nie zawsze daje ulgę, a porażka potrafi wryć się głęboko w ciało. I że to, co naprawdę najtrudniejsze, to nie wystąpienie publiczne, nie wyjazd integracyjny, ale… próba dopasowania się do normy, która nigdy nie była nasza. I może właśnie dlatego tak ważne jest, że o tym piszemy. Że tworzymy przestrzeń, gdzie „inna norma” jest równie wartościowa.


Jeśli ten temat jest Ci bliski – przeczytaj również:

Zrozumienie codziennych wyzwań: Życie z autyzmem u dorosłych

Jak wygląda życie dorosłych osób z autyzmem? Wsparcie i wyzwania

Dlaczego czasem udaję, że wszystko jest w porządku? O mechanizmie fałszywego spokoju u osób w spektrum

Dlaczego nie potrafię działać pod presją? O paraliżu, który włącza się, gdy ktoś patrzy albo czeka


A Ty – z czym mierzysz się na co dzień?

Czy masz swoje „niewidzialne wyzwania”? Co dla Ciebie – jako osoby w spektrum lub bliskiej osoby – jest szczególnie trudne, choć wydaje się banalne dla innych?

Podziel się w komentarzach. Może Twoja perspektywa komuś bardzo pomoże.


„Nie znam pojęcia ‘trochę’” – o emocjonalnym ekstremum i potrzebie łagodności

Niektórzy potrafią robić rzeczy „tak trochę”. Ja nie.

W jutrzejszym osobistym wpisie opowiadam o świecie, który dla mnie jest zawsze „albo-albo”.

O działaniu do wyczerpania. O emocjach do kości. O relacjach, które albo pochłaniają, albo nie istnieją.

I o tym, że uczę się – powoli – jak znaleźć dla siebie przestrzeń pomiędzy.

Może też tak masz?

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej