Tekst powstał z inspiracji postem opublikowanym na Instagramie @wspolnie_w__spektrum
Zawsze za dużo albo za mało
Matki dzieci z niepełnosprawnościami znajdują się w stałym ogniu oczekiwań.
Za bardzo się przejmują. Ale i za mało.
Za bardzo panikują. Ale też za bardzo się dystansują.
Za często chodzą do lekarza. Ale też za długo czekają.
Za dużo pytają. Ale za mało się uśmiechają.
Zawsze za coś.
Ich dzieci mają swoje potrzeby – większe, bardziej złożone, bardziej wymagające. Ale one też je mają. Tylko że rzadko kiedy ktoś daje im na nie przestrzeń.
Bo przecież: „To twoje dziecko jest chore, a nie ty.”
Tymczasem ból dziecka odciska się na skórze matki.
Każda diagnoza trafia również w nią.
Każde spojrzenie, komentarz, każde niedopasowanie – boli ją tak, jakby to jej ciału odmówiono bycia wystarczającym.
Matka nie może się załamać?
Gdy matka dziecka w spektrum mówi, że ma dość – często słyszy: „To egoistyczne. Myśl o dziecku.”
Gdy płacze w łazience – słyszy: „Nie przesadzaj, inni mają gorzej.”
Gdy zadaje pytania – słyszy: „Nie komplikuj, przecież wszystko jest dobrze.”
A przecież nikt nie jest z żelaza.
One nie proszą o współczucie. One potrzebują zwykłego: „To ma prawo boleć. Masz prawo być zmęczona. Nie jesteś złą matką, jeśli dziś nie dajesz rady.”
To nie jest słabość. To jest człowieczeństwo.
Złość, bezradność, milczenie – to często forma samoobrony. Nie zaniedbania.
To, że nie dzwoni, nie pisze, nie tłumaczy – nie znaczy, że nic nie czuje.
To znaczy, że czuje tak dużo, że chwilowo nie umie już nic więcej.
Nie każda matka musi się poświęcić
Jest jeszcze coś, co wciąż spotyka się z oceną.
To moment, gdy matka dziecka neuroróżnorodnego idzie do fryzjera.
Robi paznokcie.
Kupuje sukienkę.
Idzie do kina.
Siada sama w kawiarni.
I nagle: „Ma czas na takie rzeczy?”
„Zrobiła paznokcie, a dziecko autystyczne?”
„Gdyby się skupiła na terapii, to może byłoby lepiej.”
To są zdania, które zabierają tlen.
Jakby bycie matką dziecka w spektrum miało oznaczać rezygnację z siebie.
Jakby troska o siebie była podejrzana, a potrzeby matki – zagrożeniem dla dobra dziecka.
A przecież nie można dawać z pustego.
Nie można wspierać, jeśli się samemu nie oddycha.
Nie można być obecnym, jeśli się ciągle znika w cudzych wymaganiach.
Każda z tych kobiet ma prawo do oddechu.
Do spokoju.
Do własnego ciała.
Do tego, żeby przypomnieć sobie, kim była przed tym wszystkim.
Bo nie każda potrzeba jest egoizmem.
Nie każda przyjemność jest ucieczką.
Nie każda chwila bez dziecka oznacza brak miłości.
Czasem to właśnie miłość sprawia, że trzeba odpocząć.
Żeby wrócić.
Żeby być.
Nie idealną. Nie niezłomną.
Ale prawdziwą. Obecną. Wystarczającą.
Więcej o presji społecznej i stygmatyzacji matek
Radzenie sobie ze stresem przez matki dzieci z niepełnosprawnością
Matki dzieci z niepełnosprawnościami. ‘Ludzie nie wierzą, że możemy być szczęśliwe’
Mój blogowy ”come back”. Prawda o życiu z osobą ze spectrum. Dlaczego nie jest łatwo?
Czy w oczach świata wciąż musisz być tylko silna?
Jakie oceny, stereotypy i wymagania najbardziej Was dotykają jako mamy dzieci w spektrum, z niepełnosprawnością lub wyzwaniami rozwojowymi?
Czy czujecie, że macie prawo do słabości, zmęczenia, zadbania o siebie – bez etykiety „złej matki”?




Kontakt:
Redaktor Naczelny: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź