Raport własny kosmicznej autystki o celowej konfrontacji z obserwatorem
Jednostka raportująca: ja
Status: obiekt świadomy
Tryb: kontrolowany
Widziałam cię wcześniej.
Badacz gubi notatki.
Palec mówi: stop.
Wiedziałam
Nie „zorientowałam się nagle”.
Nie „poczułam intuicyjnie”.
Wiedziałam od dawna.
Nie od pierwszego dnia — od momentu, w którym jego obecność przestała być przypadkowa, a zaczęła być metodą.
Na mojej planecie uczą nas rozpoznawania wzorców, nie zagrożeń.
Zagrożenia są hałaśliwe.
Wzorce — cierpliwe.
On był cierpliwy.
Obserwator
Nie był drapieżnikiem.
Nie był też amatorem.
Zatrzymywał się dokładnie wtedy, kiedy należało się zatrzymać.
Patrzył w telefon zbyt poprawnie.
Poprawiał sznurówki w miejscach, gdzie nikt nie poprawia sznurówek.
Najważniejsze jednak było to, że nigdy nie patrzył bezpośrednio.
Badacze rzadko patrzą na obiekt.
Patrzą na dane.
Decyzja
Nie uciekałam.
Nie zmieniałam tras, żeby zniknąć.
Zmieniając trasy, testowałam jego elastyczność.
Zatrzymując się, sprawdzałam jego reakcję.
Poprawiając słuchawki, dawałam mu czas.
Chciałam mieć pewność.
Kiedy już ją miałam, wybrałam uliczkę.
Nie dlatego, że była pusta.
Dlatego, że nie dawała alibi.
Konfrontacja
Stanęłam tuż za rogiem.
Nie odwrócona.
Nie zaskoczona.
Czekałam.
Kiedy się pojawił, zobaczyłam w nim to, czego się spodziewałam: zmęczenie koncentracją, ulgę, że „obiekt nie zniknął”, i ten szczególny rodzaj napięcia, który pojawia się, gdy badacz traci dystans.
Wycelowałam palec.
To gest uniwersalny.
Nieagresywny.
Ostateczny.
Powiedziałam tylko: „Stop.”
Dlaczego
Nie dlatego, że się bałam.
Nie dlatego, że byłam zła.
Dlatego, że obserwacja bez zgody zmienia się w zawłaszczenie.
A ja nie jestem już obiektem, który nie wie, że jest oglądany.
Chciałam zobaczyć, czy potrafi przestać notować i zacząć być.
Adnotacja końcowa
Jeśli to profesor P., to teraz wie, że: nie wszystkie obiekty trzeba odkrywać.
Niektóre same decydują, kiedy się ujawnić.
Protokół zamknięty.
Granica postawiona.
Ciąg dalszy — zależny od niego.


Zostaw odpowiedź