akceptacja a zrozumienie-bycie wysłuchaną i akceptowaną-czy czuję się zrozumiana-czy każdy musi mnie rozumieć-czy łatwo się otwieram przed innymi-jak znaleźć ludzi, którzy mnie rozumieją-potrzeba zrozumienia w relacjach-relacje a potrzeba zrozumienia
Peter Tchaikovsky – Six Romances: No. 6 Again, as Before, Alone, Solitude

Co to znaczy być zrozumianą?

Każdy z nas chce być zrozumiany – to jedno z podstawowych pragnień człowieka. Można mieć wokół siebie wielu ludzi, a mimo to czuć się samotnym, jeśli nikt naprawdę nie rozumie, co czujemy, jak myślimy i dlaczego reagujemy w określony sposób.

Ale czy ja sama kiedykolwiek czułam, że ktoś naprawdę mnie rozumie? Czy zdarzały się sytuacje, w których czułam się wysłuchana, zaakceptowana, potraktowana z empatią? A może częściej towarzyszyło mi poczucie, że muszę się tłumaczyć, dostosowywać lub walczyć o to, by moje emocje i sposób myślenia były traktowane poważnie?

To nie jest temat, nad którym zastanawiałam się często – ale kiedy już o nim myślę, dostrzegam, że bycie „zrozumianą” to dla mnie coś bardziej skomplikowanego, niż mogłoby się wydawać.

Czy często czuję się zrozumiana?

Gdybym miała odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem, powiedziałabym: różnie.

Bywały momenty, w których czułam, że ktoś rzeczywiście mnie rozumie – że nie muszę niczego tłumaczyć, że moje emocje, sposób myślenia i postrzegania świata są dla tej osoby naturalne i oczywiste. Ale były też sytuacje (i to chyba częstsze), w których czułam się niezrozumiana – jakbym mówiła w innym języku, który nie do końca pasuje do otaczającego mnie świata.

To nie znaczy, że ludzie wokół mnie są źli czy nieżyczliwi. Po prostu różnimy się w sposobie odbierania rzeczywistości, analizowania sytuacji, przeżywania emocji.

Co dla mnie znaczy „być wysłuchaną”?

To, że ktoś mnie „słyszy”, nie oznacza, że naprawdę mnie słucha i rozumie.

Dla mnie „być wysłuchaną” oznacza:

• że mogę mówić szczerze, bez obawy, że zostanę oceniona,

• że ktoś nie próbuje mnie poprawiać ani tłumaczyć mi, co „powinnam” czuć,

• że mogę wyrażać emocje w sposób, który jest dla mnie naturalny, bez konieczności ich „łagodzenia” lub „ulepszania”.

Często zdarzało mi się słyszeć: „Nie przesadzaj”, „Wystarczy się postarać”, „Po prostu zaakceptuj, że tak jest”. I za każdym razem, kiedy ktoś tak mówił, czułam, że rozmowa nie ma sensu.

Bo nie chodziło mi o to, żeby ktoś dał mi gotowe rozwiązanie. Chodziło o to, żeby ktoś po prostu zrozumiał, dlaczego myślę i czuję tak, a nie inaczej.

Czy łatwo mi się otwierać przed innymi?

Nie do końca.

Czasami wolę zatrzymać pewne rzeczy dla siebie, bo wiem, że tłumaczenie ich komuś, kto nie jest w stanie ich zrozumieć, byłoby męczące. Nie dlatego, że ta osoba nie chce mnie wysłuchać – ale dlatego, że nasze sposoby myślenia są po prostu inne.

Zdarzało mi się próbować wytłumaczyć coś komuś, kto patrzył na mnie z niedowierzaniem, jakby moje przemyślenia były czymś zupełnie obcym. I wtedy pojawiało się pytanie: czy warto? Czy jest sens próbować się tłumaczyć?

Nie zawsze mam na to energię. Dlatego czasami po prostu nie mówię wszystkiego.

Czy spotkałam ludzi, którzy mnie naprawdę rozumieli?

Tak, choć nie było ich wielu.

To były osoby, przy których nie musiałam wyjaśniać wszystkiego od podstaw. Które rozumiały, że pewne rzeczy są dla mnie trudniejsze, inne łatwiejsze, a jeszcze inne po prostu nieistotne.

Osoby, które nie mówiły: „To tylko kwestia podejścia”, tylko przyjmowały moje odczucia jako coś realnego, prawdziwego.

Nie musiały się ze mną zgadzać we wszystkim – wystarczyło, że próbowały zrozumieć.

Czy potrzebuję zrozumienia, czy raczej niezależności?

To pytanie, które często sobie zadaję.

Czy bardziej zależy mi na tym, żeby czuć się akceptowaną i rozumianą przez innych, czy na tym, żeby po prostu żyć po swojemu, nawet jeśli nie wszyscy mnie rozumieją?

Prawda jest taka, że potrzebuję jednego i drugiego – ale w różnych proporcjach.

Nie czuję potrzeby, żeby wszyscy wokół mnie rozumieli każdy aspekt mojego myślenia czy emocji. Ale chcę mieć w swoim otoczeniu choć kilka osób, które naprawdę mnie akceptują i z którymi mogę być sobą.

A jeśli czasem jestem niezrozumiana? To też w porządku. Wiem, że nie każdy musi mnie rozumieć – ważne, żeby przynajmniej próbował.

Czy naprawdę musimy być w pełni zrozumiani?

Chyba każdy z nas czasem czuje się niezrozumiany. Nie zawsze wynika to ze złej woli otoczenia – czasem po prostu różnimy się w sposobie myślenia, przeżywania i analizowania rzeczywistości.

Dziś nie mam już potrzeby tłumaczenia się każdemu. Wiem, że nie każdy mnie zrozumie – i to jest w porządku. Ale doceniam każdą osobę, która choć przez chwilę próbuje zobaczyć świat moimi oczami, zamiast od razu go oceniać.

Budowanie zrozumienia i akceptacji w relacjach

Relacja z samym sobą – dlaczego ma znaczenie i jak o nią zadbać?

Jak rozwijać i dbać o relacje międzyludzkie?

Jak odkryłam swoje mocne strony dzięki neuroatypowości

Trudne emocje: dysregulacja emocjonalna u osób z autyzmem i ADHD

A Ty? Czy często czujesz się zrozumiany/a? Czy masz wokół siebie ludzi, z którymi możesz być sobą? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego tak trudno jest prosić o pomoc?

W jutrzejszym wpisie dzielę się moimi doświadczeniami związanymi z niezależnością i wsparciem. Opowiadam o tym, czy łatwo mi prosić o pomoc, dlaczego często wolę radzić sobie sama oraz jakie wsparcie jest dla mnie wartościowe. Zapraszam do lektury i refleksji nad własnymi relacjami oraz podejściem do proszenia o pomoc.

Dwie osoby rozmawiające ze sobą, jedna z nich słucha uważnie, co ilustruje znaczenie bycia wysłuchaną i akceptowaną.

Kontakt:

Wpisy gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Instagram: aga_aspergerka_w_sieci

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej