Milczę nie dlatego, że nie czuję. Milczę, bo czuję za dużo.
Czasem jestem wśród ludzi i nagle – nie ma mnie.
Nie dlatego, że się obraziłam.
Nie dlatego, że coś się wydarzyło.
Po prostu moje ciało wchodzi w tryb ochronny.
Zamykają się słowa.
Zawieszają się reakcje.
Zamykam się – nie przed Tobą, ale dla siebie.
To nie chłód.
To nie kara.
To cisza, która mówi: jestem, tylko teraz potrzebuję być cicho.
W spektrum cisza to mechanizm regulacji
Dla wielu osób w spektrum cisza nie jest brakiem.
Jest formą bycia.
Formą przetwarzania.
Formą oddychania.
Słowa czasem stają się zbyt ciężkie.
Zbyt ciasne.
Zbyt wymagające.
A cisza – daje przestrzeń.
Na regenerację.
Na zebranie myśli.
Na złapanie równowagi.
Nie uciekam od relacji.
Po prostu muszę wrócić do siebie, żeby znów móc być z kimś.
Z zewnątrz to nic. W środku – wszystko
Kiedy milczę, świat często myśli: „nic się nie dzieje”.
Ale w środku trwa sztorm.
Albo przeciążenie.
Albo żal, który nie umie się przebić przez gardło.
Cisza nie jest pusta.
Cisza to pełnia – tylko niewidzialna.
To myśli, które nie znalazły jeszcze słów.
To emocje, które wciąż się rozplątują.
To ja, próbująca nie rozpaść się na oczach innych.
Cisza nie powinna być odczytywana jako problem
Nie muszę cały czas odpowiadać.
Nie muszę się uśmiechać.
Nie muszę być „obecna” – żeby ktoś wiedział, że jestem.
Cisza to nie sabotaż.
To nie foch.
To nie próba wywołania poczucia winy.
Cisza to mój sposób, by nie zniknąć w hałasie świata.
Potrzeba spokoju to nie egoizm
Nie znikam, żeby ranić.
Znikam, żeby nie ranić siebie.
Czasem nie mam siły uczestniczyć.
Nie mam zasobów, by podtrzymywać rozmowę.
Nie mam słów, które pasowałyby do moich emocji.
Wtedy siedzę cicho.
I to wystarcza.
Nie proszę o wiele.
Tylko o to, by cisza nie była odbierana jako atak.
Tylko jako to, czym naprawdę jest – akt troski o własną granicę.
Cisza nie oznacza nieobecności. Czasem to właśnie w niej jestem najbardziej sobą.
Są chwile, kiedy mam w sobie więcej niż jestem w stanie powiedzieć.
I wtedy milczę.
Nie po to, żeby się odsunąć.
Tylko po to, żeby wrócić – kiedy znów będę mogła być prawdziwie obecna.
Bo cisza to nie chłód.
Cisza to ja.
W najczystszej, najbardziej wrażliwej wersji.
Jeśli cisza jest Twoim językiem – przeczytaj również:
Przełamując bariery ciszy – technologiczna rewolucja w świecie autyzmu
Dlaczego czasem wolę milczeć, niż tłumaczyć innym swoje emocje?
Zmieniam się, gdy jestem sama. O tym, kim się stajemy, kiedy nikt nie patrzy
Czy cisza też jest dla Ciebie formą bycia – a nie braku?
Czy zdarza Ci się milczeć, nie dlatego że nie masz nic do powiedzenia, ale dlatego że masz w sobie zbyt wiele?
Czy inni rozumieją Twoją ciszę – czy raczej się jej boją?
Nie dlatego, że trudne. Dlatego, że za dużo.
Czasem dzień się kończy, a ja czuję, jakby przejechał po mnie walec.
Nie wydarzyło się nic złego.
Ale było tego za dużo.
Jutrzejszy wpis – o przeciążeniu, którego nie widać,
o układzie nerwowym, który czuje zbyt wiele,
i o zgodzie na to, że to wystarczający powód, by się zatrzymać.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź