Czasem zwykły dzień waży za dużo
Nie wydarzyło się nic dramatycznego.
Nie było awantury.
Nie było traumy.
A jednak… wszystko we mnie krzyczy: „dość”.
Z zewnątrz: zwykły dzień.
Spotkania, rozmowy, dźwięki, decyzje, gesty, zmiany planów.
W środku: natłok. Chaos. Przepełnienie.
Jakby każda najmniejsza rzecz dodała kolejną kroplę do wiadra, które już dawno się przelewa.
To nie trudność.
To zbyt wiele na raz.
Przeciążenie nie musi wyglądać na kryzys
Czasem to tylko zamilknięcie.
Wycofanie się.
Zamknięcie w łazience.
Nieodebranie telefonu.
Nieodpisanie na wiadomość.
Nie jestem zła.
Nie jestem obrażona.
Nie jestem leniwa.
Jestem zmęczona życiem w świecie, który nigdy nie robi pauzy.
Mój próg nie jest niższy – jest po prostu inny
W spektrum autyzmu przeciążenie przychodzi szybciej.
Bo wszystko jest bardziej.
Głośniej. Jaśniej. Intensywniej. Bliżej skóry.
To nie jest słabość.
To nie brak odporności.
To inna konstrukcja układu nerwowego, który rejestruje więcej i głębiej.
I czasem to, co dla innych jest zwykłym dniem – dla mnie jest wyczynem.
„To było za dużo” nie wymaga usprawiedliwienia
Nie muszę tłumaczyć się z tego, że nie dałam rady.
Nie muszę dodawać: „miałam ciężki dzień”.
Nie muszę opowiadać, co się stało.
Czasem nic się nie stało – po prostu było tego za dużo.
I mam prawo do tego, żeby się zatrzymać.
Bez winy.
Bez wstydu.
Bez potrzeby tłumaczenia się każdemu, kto nie rozumie.
Potrzebuję mniej, nie dlatego że jestem słabsza – tylko dlatego, że więcej mnie dotyka
Nie pragnę izolacji.
Pragnę przestrzeni.
Nie odrzucam świata.
Potrzebuję go przefiltrować.
Nie uciekam.
Chronię się.
I wiem już, że mam prawo do tej ochrony.
Do wycofania się, zanim pęknę.
Do ciszy, zanim wybuchnę.
Do bycia nie do końca „wydajną” – jeśli to pozwoli mi pozostać sobą.
To nie było trudne. To było zbyt wiele. I to wystarczy, żeby o siebie zadbać.
Nie wszystko trzeba nazwać problemem.
Nie wszystko trzeba analizować.
Nie wszystko trzeba „naprawiać”.
Czasem po prostu trzeba powiedzieć:
„Dziś nie dam rady.
Nie dlatego, że to trudne.
Tylko dlatego, że to było za dużo.”
I pozwolić sobie – na mniej.
Jeśli czujesz, że to „zbyt wiele” – przeczytaj również:
Objawy i skutki przebodźcowania u dzieci i dorosłych
Przeciążenie sensoryczne – czym jest i jakie są objawy przebodźcowania?
Nie umiem odpoczywać przy innych. O samotności, która daje ulgę
Czy też miewasz dni, które nie były trudne – ale były „zbyt wiele”?
Czy zdarza Ci się czuć przytłoczenie nawet wtedy, gdy „nic się nie stało”?
Czy inni to rozumieją – czy raczej masz wrażenie, że musisz się tłumaczyć?
Czasem nie chodzi o spóźnienie. Chodzi o to, że ktoś czeka – albo nie czeka wcale.
Nie lubię, gdy ktoś na mnie czeka.
Bo każda minuta oczekiwania jest jak krzyk: „Zawiodłaś.”
Ale też – nie znoszę, gdy to ja czekam.
Bo wtedy coś we mnie krzyczy: „Nie jesteś ważna.”
Jutrzejszy wpis – o presji czasu, która nie wygląda groźnie, ale potrafi paraliżować,
i o emocjach, które zostają, nawet gdy zegarek już dawno wskazuje „po wszystkim”.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź