Niespodzianka? Dla mnie: rozregulowanie
Są ludzie, którzy kochają niespodzianki.
Śmiech, ekscytacja, zaskoczenie.
Zmiana planu to dla nich odświeżenie.
Dla mnie – to przeciążenie.
Nie chodzi o to, że nie doceniam gestu.
Nie chodzi o to, że nie lubię zmian.
Chodzi o to, że nieprzewidziana zmiana – nawet dobra – wprowadza chaos do świata, który z trudem udało mi się uporządkować.
Przewidywalność jako zabezpieczenie
W spektrum autyzmu przewidywalność to nie fanaberia.
To nie nawyk, który warto przełamywać.
To mechanizm przetrwania.
Plan daje mi poczucie bezpieczeństwa.
Rozkład dnia – strukturę.
Wiedza, co się wydarzy – możliwość emocjonalnego przygotowania się.
I kiedy ktoś mówi: „Mam dla ciebie niespodziankę!” –
w mojej głowie włącza się alarm.
Bo „niespodzianka” oznacza: coś poza moją kontrolą.
„To tylko kolacja” – ale mój układ nerwowy już panikuje
Z zewnątrz to błahostka.
Zmiana planu, spontaniczne spotkanie, prezent, wyjazd.
Miły gest.
W środku – spięcie mięśni, chaos w myślach, potrzeba czasu, żeby się przystosować.
Nie odrzucam tego, co dobre.
Ale potrzebuję przestrzeni, by przyjąć to po swojemu.
Czasem wystarczyło uprzedzić.
Jedno zdanie: „Chciałam cię czymś zaskoczyć – czy to dla ciebie w porządku?”
To nie zabija niespodzianki.
To daje wybór.
Kontrola jako forma samoregulacji
Nie chodzi o to, że muszę mieć władzę nad światem.
Chodzi o to, że kontrola chroni mnie przed przeciążeniem.
Daje mi czas, żeby przetrawić rzeczywistość.
Nie oznacza to zamknięcia na nowe.
Oznacza, że nowe musi być dawkowane powoli, delikatnie.
Że nawet radość wymaga przygotowania.
I to nie czyni mnie trudną.
Czyni mnie uważną wobec swoich granic.
Uczcie się mnie, tak jak ja uczę się świata
Nie chcę wiecznie tłumaczyć, że coś „mnie zaskoczyło” i „potrzebuję chwili”.
Nie chcę być oceniana jako niewdzięczna, chłodna, nieelastyczna.
Chcę być rozumiana.
Bo moje „nie” dla niespodzianek to nie „nie” dla miłości.
To tylko prośba: daj mi przestrzeń, by się dostroić.
Niespodzianka nie zawsze równa się radość
Nie każda niespodzianka to coś, co można przyjąć z uśmiechem.
Czasem potrzeba czasu, czułości i zaproszenia, zamiast wtargnięcia.
Jeśli jestem dla ciebie ważna – zapytaj.
Pozwól mi oswoić radość.
Wtedy może się okazać, że i ja potrafię cieszyć się niespodziankami.
Ale po swojemu.
Dlaczego nagła zmiana to nie zawsze miła rzecz – przeczytaj więcej
Nietolerancja niepewności a problemy behawioralne osób z ASD – perspektywa matek
Znaczenie rutyny w życiu dziecka w spektrum autyzmu – powtarzalne zachowania w wieku przedszkolnym
Potrzebuję, żeby rzeczy były… właśnie tak. O mikrorutynach, których nikt nie widzi
Znaczenie rutyny w życiu osób w spektrum autyzmu – korzyści i wyzwania
Czy miłe niespodzianki też bywają dla Ciebie trudne?
Czy też potrzebujesz czasu, żeby oswoić coś nowego – nawet jeśli to coś dobrego?
Czy odczuwasz napięcie, gdy coś zmienia się nagle, bez zapowiedzi?
Jak reagujesz, gdy ktoś mówi: „Mam niespodziankę”?
Nie milczę, bo się boję. Milczę, bo potrzebuję ciszy.
To nie chłód.
To nie brak szacunku.
To nie nieśmiałość.
To świadomy wybór ciszy, która daje oddech.
To samotność, która koi, a nie boli.
Jutrzejszy wpis – o byciu osobą, która mówi tylko wtedy, gdy ma na to siłę.
I o tym, że brak słów może być najuczciwszą formą obecności.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź