Nie każda cisza to nieśmiałość
Wielu ludzi myśli, że cisza to coś, co trzeba przełamać.
Że kiedy milczę, to z powodu lęku. Że trzeba mnie ośmielić, zagadać, otworzyć.
A ja wcale nie jestem zamknięta.
Ja po prostu nie chcę mówić, kiedy nie mam siły.
Nie chcę wchodzić w rozmowę, która nic nie wnosi.
Nie chcę być w miejscu, w którym trzeba coś udawać.
Dla mnie cisza nie jest pustką.
Dla mnie cisza to najbardziej autentyczna forma obecności.
Lubię być sama – i to nie jest problem
To nie ucieczka.
To nie objaw depresji.
To nie sygnał ostrzegawczy.
To wybór.
Lubię swoją samotność, bo to wtedy mogę naprawdę oddychać.
To wtedy wszystko ma sens – kiedy nikt nie zagłusza mnie hałasem oczekiwań.
Bycie samą to nie kara. To nagroda.
Za cały dzień dostosowywania się.
Za wszystkie maski, które czasem jeszcze muszę założyć.
Za próby rozumienia innych – nawet gdy sama czuję się niezrozumiana.
Introwersja to nie moda. To mój sposób bycia
Nie jestem osobą „towarzyską inaczej”.
Nie potrzebuję „rozmowy, żeby się otworzyć”.
Potrzebuję spokoju, żeby się nie rozpaść.
To, że nie zagaduję innych, nie znaczy, że ich nie lubię.
To, że nie odbieram telefonu, nie znaczy, że nie zależy mi na kontakcie.
To, że nie odpowiadam od razu, nie znaczy, że ignoruję.
To po prostu oznacza, że najpierw muszę być ze sobą.
Wrócić do środka. Nabrać powietrza. Poczuć grunt pod nogami.
Brak reakcji to nie brak szacunku
Ludzie oczekują szybkich odpowiedzi.
Szybkich reakcji. Szybkich emocji.
Ale ja nie jestem „szybka”.
Jestem uważna. I bywam zmęczona.
Kiedy nie odzywam się, to nie dlatego, że nie chcę być miła.
Tylko dlatego, że nie mam w sobie już nic do dania – i nie chcę dawać czegokolwiek na siłę.
To nie chłód. To ochrona.
To nie obraza. To zmęczenie.
To nie lekceważenie. To sygnał: „potrzebuję wrócić do siebie”.
Samotność, która leczy
Nie każda samotność boli.
Moja – czasem mnie ratuje.
To wtedy czuję się sobą.
To wtedy mam przestrzeń, żeby oddychać, myśleć, być.
Nie na pokaz. Nie w dialogu. Po prostu – być.
Zamykam się w tej ciszy jak w miękkim kokonie.
Nie z lęku przed światem, ale z potrzeby ciszy, która nie ocenia.
Ciszy, która nie wymaga.
Ciszy, która nie przerywa tego, co właśnie układam w sobie na nowo.
Cisza to mój dom. A samotność to nie wstyd, tylko wybór
Nie jestem nieśmiała.
Nie jestem trudna.
Nie jestem nieprzystępna.
Jestem osobą, która wybiera milczenie, kiedy nie ma siły udawać, że wszystko gra.
Jestem osobą, która szanuje siebie na tyle, żeby nie mówić, gdy nie chce.
Jestem osobą, która odkryła, że nie musi być w kontakcie ze światem, żeby być w zgodzie ze sobą.
Nie potrzebuję tłumów.
Nie potrzebuję głośnych rozmów.
Potrzebuję przestrzeni, która nie wymaga słów.
Cisza to nie chłód.
Cisza to czułość.
Cisza – to ja.
Samotność i cisza to nie problem – przeczytaj więcej
CZYM SIĘ CHARAKTERYZUJE AUTYZM WYSOKOFUNKCJONUJĄCY?
Cisza to nie chłód. Cisza to ja. O tym, że milczenie może być formą obecności
Czy cisza między ludźmi zawsze musi być niezręczna?
Czy cisza też jest dla Ciebie formą bycia z innymi?
Czy potrzebujesz samotności, by odzyskać spokój?
Czy zdarza Ci się milczeć – nie z nieśmiałości, ale z potrzeby przestrzeni?
Czy otoczenie rozumie Twoją ciszę?
Czasem płaczę, chociaż nie wiem dlaczego
Są takie dni, kiedy łzy cisną się do oczu bez żadnego „dlaczego”. Kiedy ciało krzyczy, a umysł milczy. W spektrum autyzmu emocje często bywają trudne do uchwycenia, a w połączeniu z cyklicznymi zmianami hormonalnymi – mogą przerodzić się w emocjonalny chaos. Jutrzejszy tekst jest właśnie o takich dniach. O czułości dla siebie. O ciszy, która nie zawsze oznacza pustkę.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź