O tym, że nie zawsze umiem odpowiedzieć od razu – i że to też jest w porządku
To niby tylko proste pytanie
„Jak się dziś czujesz?” – pytają z troską.
Bez złych intencji. Bez presji.
Ale ja… zamieram.
Nie dlatego, że nie chcę odpowiadać.
Nie dlatego, że coś ukrywam.
Tylko dlatego, że nie wiem, od czego zacząć.
W mojej głowie pojawia się cisza. Potem szum. Potem niepewność.
Bo jeśli odpowiedź ma być szczera – muszę się zatrzymać. Zajrzeć pod powierzchnię.
A to nie zawsze da się zrobić w kilka sekund.
Emocje w moim świecie nie zawsze mają słowa
Są dni, kiedy naprawdę nie potrafię powiedzieć, co czuję.
Czasem coś mnie uwiera, ale nie wiem co.
Czasem czuję ucisk w klatce, ale nie umiem powiedzieć, czy to złość, lęk czy zmęczenie.
Niektóre emocje dojrzewają we mnie powoli, jak zapowiedź burzy.
Pojawiają się w ciele dużo wcześniej niż w świadomości.
Kiedy już wiem, co to za uczucie – świat idzie dalej.
Ludzie są już w innym miejscu. A ja dopiero zaczynam rozumieć siebie.
Kiedy pytanie o emocje staje się pułapką
Pytanie „Jak się czujesz?” może być wyrazem troski.
Ale może też – niechcący – uruchomić stres.
Bo co, jeśli nie umiem odpowiedzieć?
Albo jeśli odpowiedź jest zbyt skomplikowana na jedno zdanie?
Albo – najgorzej – jeśli czuję się źle, ale nie mam siły tego tłumaczyć?
Czasem więc wybieram milczenie.
Czasem mówię: „W porządku”.
A czasem zacinam się w połowie zdania i… rezygnuję.
To nie znaczy, że nie chcę rozmawiać.
To znaczy, że nie umiem jeszcze tego, co czuję, zamienić w język, który byłby zrozumiały.
Obecność bez oczekiwań – mój bezpieczny świat
Najbardziej cenię ludzi, którzy nie naciskają.
Którzy nie pytają pięć razy.
Którzy po prostu… są.
Zostawiają przestrzeń. Czekają. Dają znać: „Możesz mówić, kiedy będziesz gotowa”.
Dla mnie to więcej niż wszystkie słowa.
Bo ja wrócę. Otworzę się. Ale potrzebuję czasu, ciszy i poczucia, że nie muszę niczego udowadniać.
Czułość nie musi być głośna
Czułość to nie tylko pytania i słowa.
To też umiejętność bycia obok, kiedy ktoś nie potrafi jeszcze mówić.
To pozwolenie, żeby emocje dojrzewały w swoim rytmie.
To zaakceptowanie, że nie wszyscy mamy gotowe odpowiedzi.
I że nie każdy umie w emocje „na już”.
Ja naprawdę się staram
Kiedy nie odpowiadam – nie ignoruję.
Kiedy mówię: „Nie wiem” – to nie oznacza braku kontaktu.
To oznacza, że nadal uczę się być w kontakcie ze sobą.
A potem – z innymi.
Z opóźnieniem, z niepewnością, z czasem, który bywa dłuższy niż przeciętnie.
Ale za to z całym sercem.
Dowiedz się więcej o emocjach, ciszy i trudności z ich nazewnictwem
Przepraszam, że mam emocje. Do czego prowadzi tłumienie trudnych emocji?
Czujesz się inna? Introwertycy są wśród nas
Dlaczego czasem wolę milczeć, niż tłumaczyć innym swoje emocje?
Czy moje emocje są dla mnie jasne? O trudnościach w rozumieniu i nazywaniu własnych uczuć
Czy Ty też potrzebujesz więcej czasu, żeby nazwać swoje emocje?
Czy zdarza Ci się mówić: „W porządku”, choć w środku jeszcze wszystko się układa? Co pomaga Ci w takich chwilach?
Czas nie oznacza oporu
Zanim powiem „tak”, muszę to przemyśleć. Zanim zaakceptuję – muszę zrozumieć. Nie dlatego, że się buntuję, ale dlatego, że inaczej nie potrafię. W jutrzejszym tekście opowiadam o tym, jak wygląda u mnie podejmowanie decyzji – krok po kroku, z analizą, oswajaniem i przestrzenią. Jeśli kiedykolwiek ktoś nazwał Cię „trudną” albo „nieelastyczną”, być może znajdziesz tu cząstkę siebie.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź