Kosmiczna analiza języka ludzi, którzy mówią jedno, myślą drugie, a oczekują trzeciego.
Między wierszami
znów ukryli odpowiedź —
kosmito, zgaduj.
Z ostatniej nocnej sesji telepatycznej wynika jedno: sytuacja na Ziemi nie uległa poprawie. Ziemianie nadal komunikują się w sposób głęboko nieintuicyjny, chaotyczny i wymagający zdolności dekodowania, których nie posiadam — i szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy chcę posiadać.
Podczas gdy my, kosmici w spektrum, preferujemy komunikaty typu „tak” lub „nie” (wersja de luxe: „nie wiem”), ludzie mają w zwyczaju wypowiadać jedno, myśląc drugie, a oczekiwać trzeciego. I wszystko to opakowane jest w uśmiech, intonację oraz wzrok, który podobno wiele znaczy, ale dla mnie wygląda jak błąd w matrixie.
Dane z wczorajszej transmisji mentalnej:
– Ziemianin mówi: „Nie jestem zły”.
Tłumaczenie: Jest wkurzony jak sto czterdzieści, tylko nie chce wyjść na osobę emocjonalną.
– Ziemianka mówi: „Nic się nie stało”.
Tłumaczenie: Stało się wszystko, łącznie z tym, o czym nie masz pojęcia.
– „Zrób, jak uważasz.”
Tłumaczenie: Są dwie poprawne odpowiedzi, a Ty na pewno wybierzesz tę trzecią — błędną.
– „Porozmawiamy później.”
Tłumaczenie: Nie porozmawiamy nigdy. Ten temat został wymazany z dostępnej rzeczywistości.
Wniosek nr 1: między wierszami jest tłoczno
Na mojej planecie „między wierszami” to raczej margines na notatki.
Tutaj — to główny kanał komunikacji.
Ziemianie mają cały system ukrytych sygnałów, niewidzialnych znaczników i mikroemocji, które trzeba odczytywać w czasie rzeczywistym. Dla mnie to jak analizowanie 200-stronicowego PDF-a w trakcie jazdy rollercoasterem — bez okularów.
Wniosek nr 2: próbowałam zrozumieć, ale…
…mój procesor społeczny przegrzał się po trzech minutach.
W czasie wczorajszej łączności zapytałam więc bezpośrednio, czy Statek Matka mógłby dosłać aktualizację o nazwie „Interpretacja ukrytych komunikatów Ziemian 5.0”.
Odpowiedź brzmiała:
„Po co? Oni sami nie wiedzą, co chcą powiedzieć.”
I szczerze mówiąc — to wiele tłumaczy.
Wniosek nr 3: może to ich naturalny dialekt
Może ludzie po prostu tak mają.
Może ta cała metaforyczność, półsłówka, ostrożne omijanie prawdy i wciągające gry w domysły to ich wersja lokalnego folkloru. Taki taniec komunikacyjny, którego kroki są oczywiste dla wszystkich poza mną.
A ja — niczym zagubiony kosmita — wpadam na parkiet i nie wiem, czy to walc, tango, czy może walka na noże.
Podsumowanie transmisji:
Ludzie nadal mówią między wierszami.
Ja nadal czytam raczej same wiersze.
I mimo że nasze systemy komunikacji są z różnych galaktyk, próbuję to ogarniać — czasem z sukcesem, czasem z autoironią, a czasem z opóźnieniem pięć godzin i trzema analizami post factum.
CDN… bo komunikacja międzygatunkowa to proces długotrwały, pełen pułapek, ale też nieustannie fascynujący.
Choć wolałabym instrukcję obsługi. Albo chociaż wersję demo.


Zostaw odpowiedź