Kiedy zaczynasz rozumieć, że „wadliwi uczestnicy” mogą być jedynymi naprawdę świadomymi
Raport kosmicznej obserwatorki:
analiza destabilizacji projektu „Otherworld” oraz reakcji obiektu P. na ujawnienie prawdy
Za drzwiami głos.
Brzmi jak człowiek obok mnie.
Który jest prawdziwy?
Początek zapisu [obiekt P + Obserwator]
Profesor próbował zachować spokój.
Widocznie bardzo tego potrzebował. Ludzie często robią to w sytuacjach granicznych — porządkują mimikę, prostują plecy, mówią wolniej, jakby kontrola nad tonem głosu mogła zatrzymać rozsypywanie się rzeczywistości.
Ale ja widziałam więcej.
Jego dłonie były napięte.
Oddech minimalnie płytszy.
Źrenice rozszerzone bardziej niż wcześniej.
Bał się.
I miał do tego pełne prawo.
Informacja krytyczna
„Wadliwy egzemplarz”.
To określenie wyraźnie utkwiło mu w głowie.
Ludzie źle reagują, gdy ktoś sprowadza ich do funkcji, numeru albo błędu systemowego. Zwłaszcza ci, którzy całe życie próbowali być uporządkowani, logiczni i przewidywalni.
Profesor P. właśnie dowiedział się, że dla kogoś jest problemem.
Nie dlatego, że popełnił błąd.
Dlatego, że zaczął czuć.
Analiza Obserwatora
Obserwator mówił spokojnie, ale im dłużej go słuchałam, tym bardziej miałam wrażenie, że jego emocje są jedynie dobrze odtworzoną imitacją.
Nie wyglądał jak człowiek, który przeżywa strach.
Wyglądał jak ktoś, kto nauczył się poprawnie go opisywać.
To ogromna różnica.
Profesor chyba też zaczął to dostrzegać, bo coraz częściej patrzył na niego w taki sposób, w jaki wcześniej patrzył na mnie podczas obserwacji na placu.
Uważnie.
Analitycznie.
Podejrzliwie.
To było interesujące.
Role zaczynały się odwracać.
Hipoteza szósta: projekt nie bada zgodności
Dotychczas zakładaliśmy, że eksperyment sprawdza możliwość porozumienia między różnymi światami.
Ale coś przestało mi się zgadzać.
Jeżeli projekt rzeczywiście miał badać komunikację, to dlaczego najbardziej problematyczni okazali się uczestnicy zdolni do autentycznej relacji?
Dlaczego chciano zamknąć właśnie nas?
I wtedy zrozumiałam coś bardzo niepokojącego.
Być może projekt nigdy nie miał prowadzić do porozumienia.
Być może od początku chodziło wyłącznie o kontrolę.
Reakcja obiektu P
Profesor siedział nieruchomo, ale jego umysł pracował intensywnie.
— Oni nie chcą, żebyśmy się rozumieli — powiedział nagle.
Spojrzałam na niego.
— Tak.
— Chcą tylko sprawdzić, kiedy zaczniemy się bać siebie nawzajem.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
Obserwator patrzył na nas bardzo uważnie.
I wtedy po raz pierwszy dostrzegłam coś, czego wcześniej u niego nie było.
Niepewność.
Anomalia systemowa
Światło zamigotało.
Krótko, ale wyraźnie.
Potem drugi raz.
Obserwator odwrócił głowę w stronę drzwi.
— Nie mamy dużo czasu — powiedział.
Profesor natychmiast się napiął.
— Co się dzieje?
Obserwator przez chwilę milczał.
Jakby nasłuchiwał czegoś, czego my jeszcze nie słyszeliśmy.
A potem powiedział bardzo cicho:
— Oni już wiedzą, że zaczęliście zadawać niewłaściwe pytania.
Punkt destabilizacji
Kilka sekund później usłyszeliśmy dźwięk.
Metaliczny.
Głuchy.
Powtarzalny.
Kroki.
Nie jedne.
Wiele.
Zbliżały się.
Profesor spojrzał na mnie.
Ja spojrzałam na Obserwatora.
A on pierwszy raz od początku naszego spotkania wyglądał tak, jakby naprawdę się bał.
Notatka końcowa
Obserwator podszedł szybko do ściany pomieszczenia i przyłożył do niej dłoń.
Fragment powierzchni rozsunął się, odsłaniając wąskie przejście prowadzące w dół.
Ciemność.
— Jeśli chcecie przeżyć, musicie mi teraz zaufać — powiedział.
Profesor spojrzał na mnie pytająco.
I właśnie wtedy usłyszeliśmy głos po drugiej stronie drzwi.
Spokojny.
Mechaniczny.
Nienaturalnie znajomy.
— Profesorze P. Proszę się odsunąć od obiektu F #2203. Natychmiast.
Profesor zbladł.
Bo głos należał…
do niego samego.
CDN…


Zostaw odpowiedź