Zainspirowana komentarzem od Aguszy pod moim ostatnim wpisem o kreatywności, postanowiłam podjąć temat, który przez wiele lat był moją codziennością – tradycyjna szkoła i jej niedopasowanie do potrzeb osób w spektrum. Ten tekst jest w dużej mierze oparty na moich własnych doświadczeniach jako uczennicy, która próbowała odnaleźć się w systemie edukacyjnym, gdzie „jednolity standard” rządził wszystkim – od wymagań, przez sposób oceniania, aż po to, jak należało zachowywać się w klasie.
Brak Elastyczności = Brak Zrozumienia
Pierwszym wyzwaniem, z którym zmagałam się w szkole, była całkowita sztywność zasad i oczekiwań. Dla kogoś w spektrum, kto przetwarza bodźce w sposób bardziej intensywny, wymóg nieustannego dostosowywania się do harmonogramu, hałasu na korytarzach czy standardowych metod nauczania często prowadzi do przebodźcowania i frustracji. Nie było miejsca na indywidualne podejście ani czasu na zrozumienie, dlaczego cisza w klasie była dla mnie równie ważna, co lekcja.
Na lekcjach potrafiłam skupić się jedynie wtedy, gdy temat mnie interesował. W przeciwnym razie odpływałam myślami w inny świat, często rysując w zeszycie czy wymyślając własne historie. Podobnie było z nauką – przedmioty, które wpadały w krąg moich zainteresowań, szły mi świetnie. Oceny z reszty przedmiotów były dokładnym odzwierciedleniem mojego podejścia „zalicz i zapomnij”. Przyparta do muru, zaliczałam, co musiałam, ale potem wszystko trafiało do szufladki „do zapomnienia”. Od wczesnych lat słyszałam od nauczycieli, że jestem „zdolna, ale leniwa” – łatka, która, jak przypuszczam, jest powszechna wśród uczniów w spektrum.
Hałas, Światło i Chaos
Klasowe dzwonki, tłum na przerwach, jarzeniowe światła – dla większości uczniów to zwykła codzienność, dla mnie to prawdziwy test przetrwania. Codzienny nadmiar bodźców sprawiał, że po kilku godzinach czułam się jak komputer z tysiącem otwartych zakładek. Wszystko było zbyt głośne, zbyt jasne, zbyt szybkie. Brak „przestrzeni sensorycznej” – miejsca, gdzie można na chwilę odpocząć od tego chaosu – sprawiał, że powrót do równowagi zajmował mi całe popołudnie.
Najchętniej zostawałam w klasie, rysując lub czytając w czasie przerw. Na lekcjach, które mnie nudziły, też zdarzało mi się po prostu wyciągnąć zeszyt i coś bazgrać, bo tak radziłam sobie z przebodźcowaniem. Niestety, niewiele osób rozumiało, dlaczego tak robię. Nauczyciele często karcili mnie za „brak skupienia” albo za „nieodpowiednie zachowanie”. Dla mnie to była forma przetrwania.
„Dopasuj się albo odpadniesz”
Szkoły konwencjonalne często działają w myśl zasady „jeden schemat dla wszystkich”. Dla kogoś w spektrum taka filozofia może być jak but, który zawsze jest o dwa rozmiary za mały. Próby „dopasowania się” do systemu kończyły się poczuciem, że muszę porzucić własne potrzeby, by pasować do oczekiwań nauczycieli i kolegów z klasy. Każde odstępstwo od normy było piętnowane, a pytania, które zadawałam – bo potrzebowałam głębszego wyjaśnienia – uznawane były za „przesadę”.
Nigdy nie czułam się częścią klasowej społeczności. Miałam wrażenie, że jestem kosmitą, który – pomimo znajomości języka ludzi i prób nawiązania dialogu – nie potrafi się wpasować. Z czasem zrezygnowałam z prób, zaczęłam chodzić własnymi ścieżkami i rozwijać swoje pasje. Miałam szczęście, bo w liceum trafiłam do prywatnej szkoły z małą klasą i wyrozumiałymi nauczycielami. W innym środowisku pewnie rozsypałabym się na kawałki.
Gdzie Tu Miejsce na Kreatywność?
W spektrum często kryje się ogromny potencjał kreatywny, ale tradycyjna szkoła nie sprzyja jego rozwojowi. Metody nauczania oparte na schematach, zapamiętywaniu i testach zupełnie nie współgrały z moim sposobem myślenia. Gdy na lekcji plastyki kazano mi „trzymać się wzoru”, czułam, że moje pomysły są ignorowane. Z czasem zrozumiałam, że szkoła nie promuje twórczego myślenia, a raczej uczy, jak wpasować się w istniejący system.
Kreatywność, którą miałam w sobie, znajdowała ujście poza szkołą. Uwielbiałam rysować, pisać i tworzyć własne historie, ale żaden z tych talentów nie był traktowany poważnie. Na lekcji techniki, gdy wszyscy budowali budki według identycznego schematu, ja proponowałam coś innego i słyszałam, że „to nie na temat”. Dla mnie kreatywność była formą wyrażania siebie, dla szkoły – problemem, który należało wyprostować.
Co Można Było Zmienić?
Nie twierdzę, że szkoły są złe w swojej istocie, ale system mógłby działać lepiej, gdyby wprowadził kilka prostych zmian:
• Więcej elastyczności w podejściu do uczniów, zamiast zmuszać ich do dopasowania się do schematu.
• Przestrzenie sensoryczne – ciche i spokojne miejsca, gdzie można odpocząć od nadmiaru bodźców.
• Zrozumienie różnic – nie każdy uczeń myśli i działa w ten sam sposób.
• Promowanie kreatywności – zamiast karania za innowacyjne podejście, warto je wspierać.
Podsumowanie
Patrząc z perspektywy czasu, zdaję sobie sprawę, że szkoła była dla mnie wyzwaniem nie dlatego, że byłam „inna”, ale dlatego, że system nie potrafił dostrzec moich potrzeb. Jeśli więc jedna osoba w spektrum odczuje ulgę, czytając ten wpis, lub jeśli nauczyciel zastanowi się dwa razy, zanim oceni ucznia tylko przez pryzmat standardów – to znaczy, że warto było ten temat poruszyć.
A jakie są Wasze doświadczenia z tradycyjną edukacją? Czy czuliście się zrozumiani, czy może, tak jak ja, zmagaliście się z niedopasowaniem systemu do Waszych potrzeb? Czekam na Wasze komentarze!

Kontakt:
Wpisy gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Instagram: aga_aspergerka_w_sieci
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum
5 responses to “Wprost i jasno: Szkolne Mury i Spektrum – Dlaczego Konwencjonalne Szkoły Nie Służą Wszystkim?”
-
[…] Szkolne mury i spektrum – dlaczego konwencjonalne szkoły nie służą wszystkim? […]
-
[…] Szkolne Mury i Spektrum – Dlaczego Konwencjonalne Szkoły Nie Służą Wszystkim […]
-
[…] Szkolne Mury i Spektrum – Dlaczego Konwencjonalne Szkoły Nie Służą Wszystkim […]
5 komentarzy
-
[…] Szkolne mury i spektrum – dlaczego konwencjonalne szkoły nie służą wszystkim? […]
-
[…] Szkolne Mury i Spektrum – Dlaczego Konwencjonalne Szkoły Nie Służą Wszystkim […]
-
[…] Szkolne Mury i Spektrum – Dlaczego Konwencjonalne Szkoły Nie Służą Wszystkim […]
-
-

Zostaw odpowiedź