autystyczna mowa wewnętrzna-autyzm a komunikacja-maskowanie autyzmu-milczenie a intensywne przeżywanie-niezrozumienie osób neuroatypowych-opóźniona reakcja autyzm-osoby w spektrum a wyrażanie emocji-rozbieżność między myślami a zachowaniem-spektrum autyzmu i przetwarzanie informacji-trudność w mówieniu o emocjach
Edvard Grieg – Evening Mood

W mojej głowie wszystko jest spójne

W głowie panuje cisza. Ale to pozorna cisza – wewnątrz toczy się nieustanny dialog.

Zbieram dane. Łączę fakty. Układam zdania, zanim je wypowiem. Analizuję to, co usłyszałam – i to, czego nie usłyszałam, ale wyczułam w tonie, pauzie, spojrzeniu.

W tym wewnętrznym świecie wiele rzeczy ma sens. Nawet te, które na zewnątrz wyglądają na nielogiczne czy oderwane.

To moja spójność. Moje wewnętrzne uporządkowanie.

Tylko że nikt go nie widzi.


Moja mowa wewnętrzna nie przekłada się na słowa

Zanim coś powiem, przetwarzam. Czasem bardzo długo.

Myśl nie przechodzi w słowo od razu. Najpierw oceniam:

– Czy to odpowiedni moment?

– Jak mogę to powiedzieć, żeby nie zabrzmieć dziwnie?

– Czy ktoś nie uzna tego za nietakt?

– A co, jeśli to zbyt szczere?

I nagle z konkretu zostaje mgła. W środku miałam gotową odpowiedź. Ale w momencie, kiedy trzeba ją wypowiedzieć – wszystko się zaciera. Jakby ktoś nacisnął przycisk „delete”.

Zaczynam mówić – ale czuję, że to nie to, co naprawdę chciałam powiedzieć. I wtedy przychodzi irytacja. I frustracja. I rezygnacja.


W środku burza, na zewnątrz cisza

To jeden z najbardziej mylących momentów dla innych.

Wydaje się, że jestem spokojna. Albo nieobecna.

Ale tak naprawdę w środku wszystko aż wrze:

– przetwarzam nadmiar bodźców,

– analizuję kontekst,

– próbuję zrozumieć intencje,

– szukam odpowiedzi,

– filtruję emocje.

To momenty, które dla neurotypowych osób trwają sekundy. Dla mnie – mogą trwać całe minuty.

I właśnie wtedy pojawia się rozdźwięk:

– dla mnie to złożony proces,

– dla innych – „czemu nie odpowiadasz?”, „czemu siedzisz cicho?”, „czy coś jest nie tak?”.


Czuję się źle, gdy inni widzą tylko powierzchnię

To, co najtrudniejsze, to świadomość, że moje intencje nie mają szansy wybrzmieć.

Bo jeśli nie powiem czegoś w odpowiednim czasie albo w odpowiedni sposób –

– to przestaje istnieć.

– Nie zostaje zapisane.

– Nie zostaje odebrane.

I to boli.

Bo wiem, że jestem oceniana przez to, co widać – a nie przez to, co rzeczywiście dzieje się we mnie.

Ile razy już ktoś uznał mnie za:

– „niezainteresowaną”,

– „niegrzeczną”,

– „wyniosłą”,

– „dziwną”?

A ja po prostu nie zdążyłam wyrazić siebie.


Kiedy próbuję tłumaczyć, słyszę: „Ale przecież nic nie mówiłaś”

To zdanie działa jak sztylet:

„Ale przecież nic nie mówiłaś.”

– Bo nie zdążyłam.

– Bo się bałam.

– Bo nie znalazłam odpowiednich słów.

– Bo analizowałam, jak to zabrzmi.

– Bo chciałam powiedzieć, ale ktoś już mówił dalej.

To, że nie powiedziałam – nie znaczy, że nie czułam.

To, że milczałam – nie znaczy, że nie miałam zdania.

To, że wyglądałam na spokojną – nie znaczy, że byłam spokojna.


Co pomaga przełamać tę barierę?

Z wiekiem uczę się znajdować narzędzia, które dają mi głos – nawet jeśli cichy.

Oto kilka z nich:

• Pisanie – najwierniejsze narzędzie. Daje czas, przestrzeń, porządek.

• Notatki – w rozmowie czasem pokazuję coś, co wcześniej zapisałam.

• Sygnały do zaufanych osób – „potrzebuję chwili”, „wrócę do tego za moment”.

• Milczenie bez winy – uczę się mówić sobie: „To, że milczę, nie oznacza porażki.”

• Autentyczność ponad normę – pozwalam sobie być „dziwna”, jeśli tylko to pozwala mi być sobą.


Nie oczekuję zrozumienia od wszystkich – tylko od kilku ważnych osób

Wiem, że nie każdy będzie chciał mnie zrozumieć.

Nie każdy ma cierpliwość.

Nie każdy potrafi zaakceptować, że emocje mogą być wewnętrzne, niepubliczne, że reakcje nie zawsze są spektakularne.

Ale jeśli choć jedna osoba powie:

– „Wiem, że potrzebujesz czasu.”

– „Wiem, że to, co czujesz, jest prawdziwe – nawet jeśli nie pokazujesz.”

– „Wiem, że Twoje milczenie też mówi.”

– To wystarczy. To naprawdę wystarczy, by świat przestał być tak obcy.


Milczenie to nie pustka

Mój wewnętrzny świat jest żywy, intensywny, pełen znaczeń.

Ale nie zawsze potrafię go pokazać.

I nie dlatego, że nie chcę – tylko dlatego, że nie umiem.

Chcę, żeby ludzie zrozumieli, że rozmowa to nie tylko słowa, które padają.

To także to, co nie zostało wypowiedziane.

To intencja. To emocja. To obecność.

I choć moje reakcje bywają opóźnione, a słowa – poszarpane, to wszystko, co przeżywam, jest autentyczne.

Prawdziwe.

Własne.

I nie zawsze musi być widoczne, żeby istniało.


Więcej o trudności w wyrażaniu siebie i rozbieżności między emocjami a zachowaniem

Uczucia na spektrum

Zaburzenia komunikacji w autyzmie

Dlaczego nie zawsze potrafię zareagować od razu?

Dlaczego nie potrafię działać pod presją?


Czy też macie poczucie, że to, co dzieje się w Waszym wnętrzu, nie jest widoczne na zewnątrz?

Zdarza się Wam, że nie potraficie wyrazić swoich myśli lub emocji, mimo że intensywnie je przeżywacie?

Jak radzicie sobie z tą rozbieżnością? Podzielcie się swoimi doświadczeniami – może ktoś inny odnajdzie w nich siebie.


Dlaczego nawet kąpiel może być wyzwaniem?

Jutro na blogu osobisty tekst o trudności w zadbaniu o siebie, odwlekaniu rytuałów i o tym, jak wanna może stać się Everestem. Piszę o tym, o czym nikt nie mówi – bez tabu.

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram: 

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Dodaj komentarz

No responses yet

Dodaj komentarz

PLEN