brak tożsamości emocjonalnej-dopasowywanie się do innych-dorosłość w spektrum autyzmu-odkrywanie siebie-odzyskiwanie siebie-spektrum autyzmu a własne potrzeby-stawianie granic i poznawanie siebie-trudności w określaniu potrzeb-uczenie się własnych pragnień-życie bez własnych wyborów
Gioacchino Rossini – Preghiera

Kiedy własne potrzeby są jak mgła

Całe życie słyszałam, że powinnam wiedzieć, czego chcę. Że każdy powinien mieć pasję, powinien znać siebie, powinien mieć marzenia.

A ja stałam i czułam się, jakbym patrzyła na mapę, na której nie było żadnych dróg.

Tylko pustka. Mgła. I strach.

Bo jak mam wiedzieć, czego chcę, skoro przez większość życia uczono mnie jednego:

Być tym, kogo inni potrzebują.


Dziecko, które musi się dopasować

W dzieciństwie szybko zrozumiałam, że moje potrzeby są problemem.

Nie było miejsca na moje „nie lubię”, „nie chcę”, „to mnie męczy”.

Liczyło się to, czy potrafię wpasować się w ramy oczekiwań:

– Ubierać się tak, jak trzeba.

– Jeść to, co podano.

– Lubić to, co wypada lubić.

– Milczeć, kiedy coś było „nieodpowiednie”.

W pewnym momencie przestałam nawet sprawdzać, co lubię.

Po co? Skoro liczyło się tylko to, żeby nikomu nie przeszkadzać.

Żeby nie być “za trudną”.

Żeby nie być “rozczarowaniem”.

I tak nauczyłam się funkcjonować jak kameleon – zmieniając kolory, zanim ktoś zdążył je zakwestionować.


Życie w cieniu cudzych wyborów

Kiedy dorastałam, problem stał się jeszcze bardziej widoczny.

Przyjaciółki miały swoje zainteresowania, style, marzenia.

A ja? Ja dopasowywałam się.

Podobała mi się ta muzyka, którą one lubiły.

Chodziłam na zajęcia, na które one chodziły.

Uczyłam się mówić o „moich pasjach”, choć w środku czułam głównie pustkę.

Bo tak naprawdę… nie znałam siebie.

Nie znałam własnych pragnień.

Zamiast siebie – miałam lęk przed byciem odrzuconą.


Lęk przed wybraniem źle

Kiedy przez całe życie Twoje decyzje były podważane, coś w Tobie zamiera.

Każda próba wyboru staje się ryzykiem. Każda decyzja – potencjalną porażką.

Bo co, jeśli wybiorę źle?

Co, jeśli to, co wybiorę, nie będzie wystarczająco dobre?

Co, jeśli mój wybór zostanie skrytykowany, wyśmiany, zlekceważony?

W końcu łatwiej nie wybierać wcale.

Łatwiej powiedzieć: „Wszystko mi jedno”.

Łatwiej pozwolić innym decydować.

Łatwiej zamrozić swoje potrzeby, zanim ktoś je zrani.


Odtwarzanie cudzych scenariuszy

Przez lata próbowałam „wpasować się w normę”.

Praca? Wybierz taką, która robi dobre wrażenie.

Hobby? Znajdź coś, co brzmi interesująco.

Relacje? Bądź taką, jakiej inni oczekują: cierpliwą, wspierającą, niewymagającą.

Ale im bardziej się starałam, tym bardziej czułam, że jestem tylko aktorką w cudzym przedstawieniu.

Że odgrywam rolę w sztuce, której scenariusza nawet nie napisałam.

Aż w końcu zapomniałam, jaka była moja własna historia.


Odkrywanie siebie – powolne i nieidealne

Odkrywanie własnych potrzeb nie wygląda jak filmowe olśnienie.

Nie ma fajerwerków.

Nie ma dnia, w którym nagle wiesz wszystko o sobie.

To raczej cichy, ostrożny proces.

Jak uczenie się nowego języka – słowo po słowie.

Jak wyciąganie rąk ku czemuś nieznanemu – z nadzieją, że tym razem nikt ich nie odtrąci.

Czasami odkrywam, że lubię coś, co kiedyś wydawało się „niewłaściwe”.

Czasami przyznaję, że coś, co inni uwielbiają, mnie męczy.

Czasami uczę się od nowa słuchać własnego ciała:

– Czy czuję przyjemność?

– Czy czuję spokój?

– Czy to moje „tak” jest naprawdę moje?


Własne potrzeby to nie egoizm

Przez długi czas bałam się, że jeśli zacznę wybierać siebie – będę egoistką.

Że dbanie o własne potrzeby to samolubstwo.

Że odmawiając, skrzywdzę innych.

Ale dziś rozumiem: moje potrzeby są równie ważne, jak potrzeby innych.

Mogę kochać. Mogę wspierać. Mogę być lojalna.

Ale nie kosztem siebie.

Bo nie da się naprawdę kochać innych, jeśli samemu sobie odmawia się prawa do bycia sobą.


Czułe szukanie siebie

Nie mam jeszcze gotowych odpowiedzi.

Nie umiem jeszcze zawsze jasno powiedzieć: „to lubię”, „tego nie chcę”.

Ale uczę się.

Małymi krokami.

Codziennymi próbami.

Uczę się wybierać siebie – nawet wtedy, kiedy świat mówi, że powinnam być kimś innym.

Uczę się ufać sobie – nawet wtedy, gdy głos wewnętrznego krytyka wrzeszczy.

Bo na końcu tego wszystkiego nie chodzi o to, by stać się idealną wersją siebie.

Chodzi o to, by móc w końcu być sobą – bez strachu.


Warto przeczytać, jeśli też uczysz się siebie:

Zdrowy egoizm – jak być dobrym dla samego siebie? 9 wskazówek

5 sposobów, żeby lepiej poznać siebie

Nie wiem, kim jestem, gdy nie działam. O lęku przed bezczynnością

Nie znam pojęcia ‘trochę’. O braku środka w działaniu, emocjach, zaangażowaniu


A Ty – kiedy ostatnio zapytałaś/zapytałeś siebie, czego naprawdę chcesz?

Czy masz doświadczenie, że przez lata bardziej słuchałaś/słuchałeś innych niż siebie?

Co pomaga Ci dzisiaj lepiej rozumieć swoje własne potrzeby i pragnienia?


„Gdy serce ufa, a świat to wykorzystuje” – moja historia

Czasem wydaje się, że wreszcie spotykasz kogoś, kto Cię rozumie. Kogoś, kto przeżył podobny ból.

Ale co, gdy okazuje się, że to była iluzja?

Jutrzejszy tekst opowiada o zdradzie zaufania, manipulacji i stracie, która boli inaczej niż wszystkie inne.

O nauce stawiania granic – i o sile, która rodzi się wtedy, gdy wiesz, że nie musisz już nikogo udowadniać.

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej