Nie chodzi tylko o to, co ktoś zrobił. Chodzi o to, że nie powinien był.
Są rzeczy, których nie umiem odpuścić.
Nie dlatego, że jestem pamiętliwa.
Nie dlatego, że chcę kogoś karać.
Tylko dlatego, że to… nie było fair.
Ostatnie tygodnie pokazały mi, jak głęboko we mnie siedzi poczucie sprawiedliwości.
To nie jest cecha charakteru.
To nie jest przesada.
To jak część układu nerwowego, który reaguje bólem, kiedy świat staje się niespójny.
Nie chodzi nawet o to, że ktoś mnie zranił.
Chodzi o to, że zrobił to nieuczciwie, w sposób, który łamał zasady zaufania.
Że kłamał. Że manipulował. Że przekroczył. A potem udawał, że to nic takiego.
Dla mnie fair znaczy wszystko
Poczucie sprawiedliwości u osób w spektrum to nie teoria – to konkretna, namacalna potrzeba.
To dążenie do porządku, przejrzystości, uczciwości.
To bolesna reakcja na fałsz, ukryte intencje, manipulację emocjami.
Czasem słyszę, że jestem „niedojrzała emocjonalnie”, bo nie umiem się od razu pogodzić z czyimś kłamstwem.
Że „trzeba wybaczać”, „odpuszczać”, „patrzeć szerzej”.
Ale moje ciało reaguje jakby ktoś podciął mi nerw zaufania.
Jakby każda komórka wołała: „To było złe! To nie tak miało być!”
Nie umiem po prostu zapomnieć
Niektórzy po zdradzie zaufania po prostu się odwracają.
Ja… analizuję.
Rozkładam każdą wiadomość na czynniki pierwsze.
Zastanawiam się, w którym momencie powinnam była się zorientować.
I jednocześnie wiem, że to bez sensu – bo to nie ja zrobiłam coś nie tak.
To jest jak patrzenie w rozbite lustro. Wciąż chcesz zobaczyć całość – ale zawsze widzisz rysy.
A jeśli jesteś osobą, która potrzebuje spójności, to te rysy bolą podwójnie.
Czy jestem naiwna? Może. Ale nie jestem głupia
Tak, zaufałam.
Z otwartym sercem, z przekonaniem, że mam do czynienia z kimś, kto zna zasady gry w bliskość.
Dostałam w zamian manipulację, grę, kłamstwo.
Ale nie wstydzę się tego, że zaufałam.
Wstydzi się ten, kto to zaufanie zniszczył.
To, że jestem osobą w spektrum, nie znaczy, że można mnie testować, przekraczać, sprawdzać moją granicę tolerancji.
To, że biorę wszystko serio – nie znaczy, że jestem „za wrażliwa”.
To znaczy, że mam odwagę być prawdziwa.
Sprawiedliwość w spektrum to nie luksus – to fundament.
Osoby neurotypowe często potrafią „przymknąć oko”. Powiedzieć: „Zdarza się”, „Ludzie tacy są”, „Nie warto się przejmować”.
Dla mnie to jak wytarcie błota ze ściany – ono nadal tam było. I ja je nadal widzę.
Poczucie sprawiedliwości w spektrum autyzmu nie jest wyborem. Jest trybem domyślnym.
To dlatego tak często czujemy się zdradzeni, niezrozumiani, wyśmiani, kiedy mówimy: „To nie było fair” – i słyszymy „oj, nie przesadzaj”.
Ale to nie my przesadzamy.
To świat czasem przestaje być sprawiedliwy.
Czego potrzebuję? Nie zemsty. Uznania.
Nie chcę, żeby ktoś się płaszczył, żeby naprawiał wszystko na kolanach.
Chcę tylko, żeby ktoś spojrzał i powiedział:
„Tak, to nie było w porządku.”
To zdanie ma w sobie coś uzdrawiającego.
Bo nie naprawi tego, co się stało – ale naprawi we mnie ten roztrzaskany kawałek:
ten, który chciał wierzyć, że świat bywa sprawiedliwy.
Uczę się: moja wrażliwość to nie słabość. To ostrzeżenie
Moje ciało reaguje na niesprawiedliwość, zanim jeszcze mózg znajdzie słowa.
To czasem utrudnia życie – ale coraz częściej widzę, że to dar.
Bo pozwala mi wyczuć, kiedy coś jest nie w porządku.
Pozwala mi postawić granicę, zanim znowu coś mnie zniszczy.
Nie jestem z kamienia. I nie chcę być.
Wolę być kimś, kto przeżywa głęboko niż kimś, kto wszystko zamienia w pusty uśmiech.
Bo jeśli świat miałby się trochę zmienić na lepsze, to pewnie właśnie przez takich ludzi jak my.
Którzy widzą to, co inni ignorują.
Którzy nie godzą się na bylejakość.
Którzy mówią: „To nie było fair” – i nie odwracają wzroku.
Jeśli temat poruszył Cię osobiście – przeczytaj także:
Nie patrzą w oczy i są szczerzy do bólu. Dlatego nie lubimy osób ze spektrum autyzmu?
Życie z Zespołem Aspergera – problemy, przygody, przemyślenia.
Prawda, którą musiałam zobaczyć. O zaufaniu, które zostało wykorzystane
Nie umiem wracać do normalności. O brudzie zdradzonego zaufania
Kiedy „to nie było fair” znaczy więcej niż tysiąc słów?
Czy byłaś/łeś kiedyś w sytuacji, w której złamanie zasad lub przekroczenie granic – nawet drobne – zraniło Cię bardziej niż krzywdzące słowa?
Czy poczucie niesprawiedliwości wywołało w Tobie silniejszą reakcję niż sam konflikt?
Podziel się – jeśli chcesz – swoją historią.
Może ktoś poczuje się mniej samotny w swoim „to nie było fair”.
„Nie dramatyzuję. Przeżywam.” – o tym, jak boli „uspokój się”
Nie ma nic bardziej wyciszającego niż spokojna obecność.
Ale nie ma też nic bardziej raniącego niż słowa: „nie przesadzaj”, „uspokój się”, „inni mają gorzej”.
Jutrzejszy tekst jest o emocjach – tych głębokich, trudnych, często nierozumianych.
I o tym, że w spektrum autyzmu nie trzeba mniej czuć – tylko potrzebuje się więcej przestrzeni, by móc czuć bez wstydu.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź