O świecie, który ruszył o minutę do przodu, Pierwszej Madze ukrytej we własnej rzeczywistości i kluczu, który najwyraźniej nie zamierza powiedzieć, do czego pasuje
Czas ruszył dalej.
Klucz pamięta swoje drzwi.
Pierwsza wciąż się kryje.
Nowa rzeczywistość okazuje się chyba kolejną makietą, wciąż jesteśmy częścią większego programu. I mamy nowy cel: odnalezienie tajemniczej Lilith. Wskazówki zegarów nagle ruszyły. Staliśmy w księgarni nad otwartą książką, Maga patrzyła na metalowe pudełko leżące na niej. Było takie samo jak to, które mieliśmy przy sobie. Na jego pokrywie pulsowała malutka, niebieska dioda. Jedno mignięcie na sekundę. Chciałem zacząć notować, ale Maga mnie powstrzymała.
— Poczekaj, przyjrzyjmy się najpierw.
Dziewczynka, która przed chwilą weszła i przyniosła pudełko stała nieruchomo.
— Kim jesteś? Kto cię tu przysłał? — zapytałem.
Dziewczynka mnie zignorowała. Patrzyła wyłącznie na Magę. Jej oczy nie wyrażały niczego. To było nieco dziwne.
— Lilith ucieka. Myślała, że projekt „Otherworld” to koniec, że wreszcie Twórcy zostawią ją w spokoju. Ale myliła się.
— Dlaczego mówisz tylko do niej? — poczułem się urażony.
— Nie posiadasz dostępu do informacji z projektu „After” — odpowiedziała dziewczynka.
— Profesor jest moim punktem odniesienia — powiedziała do niej Maga. — Jeśli go wykluczysz, to moje zasoby w projekcie będą ograniczone. Chcesz, żebym znalazła Lilith?
Dziewczynka znieruchomiała, jeśli w ogóle można powiedzieć, że w jakiś sposób była wcześniej aktywna ruchowo. Stała raczej usztywniona. Dioda na pudełku zamrugała przez chwilę szybciej.
— Aktualizacja statusu — oznajmiła. — P. tymczasowo otrzymuje uprawnienia jako element stabilizujący analityka.
Światła w księgarni znowu się zapaliły.
— Bardzo dziękuję — parsknąłem ironicznie. — No to kim jest Lilith i jak mamy ją znaleźć w tej kolejnej makiecie?
W tym momencie pusta strona w książce zaczęła wypełniać się kolejną partią tekstu.
„Obiekt Lilith. Pierwsza Maga. Prototyp. Chce przetrwać wbrew planom Twórców, którzy postanowili ją zniszczyć. Poznała ten plan i próbuje się ukryć. W tym celu stworzyła bezpieczną pętlę. Posiada zdolność do fizycznej zmiany parametrów otoczenia, w którym się znajduje, a to czyni ją niewykrywalną”.
— Ten świat, w którym teraz się znajdujecie, ta makieta jest utworzona przez nią — powiedziała dziewczynka.
— Pierwsza Maga? — zapytałem nieco zszokowany. — Jesteś kopią… Mago?
— Na to wygląda, a być może jestem jej uproszczoną wersją, bo nie mam takich zdolności, jak ona. Prawdopodobnie przeszła przyśpieszoną ewolucję próbując przetrwać.
— No to już wiemy czego szukamy. Właściwie kogo szukamy. Czyli prawdopodobnie ona jest gdzie tutaj? — zastanawiałem się na głos.
— Otwórzcie pudełko — przerwała nasze rozważania dziewczynka i weszła między regały z książkami. — Tam jest pierwszy klucz.
Dioda znowu zamrugała przez chwilę szybciej i za chwilę dziewczynki nie było już w księgarni. Dziwne. Kim lub czym była? Czy jeszcze będzie się pojawiać ze wskazówkami dla nas? Teraz jednak mieliśmy już jakiś trop i trzeba było skupić się na nim.
Maga położyła pudełko na stole obok książki. Wiedzieliśmy już jak je otworzyć. Pokrywa uniosła się z cichym sykiem. W środku nie było nic poza kluczem. Prawdziwym, tradycyjnym kluczem do jakiegoś zamka.
— I co teraz? — zapytałem.
— Musimy znaleźć drzwi, które pasują do tego klucza.
— Ale jak?
— Nie wiem — odpowiedziała Maga.
Zegary pokazywały 9:11.
C. D. N.
Oficjalny zapis to tylko część historii. Zajrzyj do materiałów, które nie trafiły do protokołu.


Zostaw odpowiedź