Po raz kolejny z radością witamy Nelę R. na blogu! Tym razem Nela wzięła na warsztat temat multitaskingu, czyli słynnej wielozadaniowości. Czy to rzeczywiście dar, którym warto się chwalić, czy raczej przekleństwo naszych czasów? Jako matka, profesjonalistka i osoba z własnymi pasjami, Nela podchodzi do sprawy zarówno z humorem, jak i solidną dawką refleksji. Jej przemyślenia to świetna okazja, by zastanowić się, czy warto być „superczłowiekiem”, czy może lepiej czasem zwolnić i skupić się na jednej rzeczy na raz.
Serdecznie zapraszam do lektury!
„Nie raz zostałam zapytana – Jak Ty to robisz, że jesteś mamą, panią domu, księgową na full etacie, copywriterem na dodatkowym i krawcową z wyboru – i to wszystko w ciągu jednej doby?
– To nie do końca tak. Rzeczywiście, mam mnóstwo ubranek dla lalek wokół siebie, które samodzielnie wymyślam i szyję,ale tym samym np.: brak mleka w lodówce, kilogram kurzu na regale, ulubiony kubek do herbaty wciąż w zlewie, rachunek na biurku czekający na wykonanie przelewu, ważny telefon do odhaczenia i stertę prasowania. Szycie ubranek dla lalek pochłania mnie całkowicie, bo stało się to obecnie moją mono pasją, którą umysł nakazuje mi drążyć, zmierzać do wyznaczonej przez niego linii perfekcji, szkolić umiejętnościrzemieślnicze aż do zatracenia czasu….
A tak półżartem. Czasem syn naturalnie wydłuża mi część aktywnej doby. Jako młody człowiek i Asperger jest wyjątkowo efektywny w nocy, lepiej wtedy myśli, uczy się, czuje się mniej przebodźcowany. A że jesteśmy współlokatorami to staję się nie raz częścią jego nocnych rozkmin i procesów (a tym samym rozbudzona zyskuje dodatkowy czas do działania) 😊
Wracając do tematu….Czym tak naprawdę jest multitasking (wielozadaniowość) i dlaczego mam z tym problem?Jednocześnie dlaczego stał się pożądaną cechą na wielu polach?
Multitasking ogarnął nasze życie i nadał mu jeszcze bardziej pędzącego wyrazu, gdzie wydaje się, że i tak galopujemy w cywilizacji przesiąkniętej technologią? Czy rzeczywiście jest zaletą czy może już nie? Czy multitasking nadal nie powinien dotyczyć wyłącznie procesora komputera przetwarzającego w tle wiele procesów, a nie umysłu człowieka?
Wielozadaniowość powoduje obsesyjne bycie w niedoczasie, tzw. „ubóstwo czasu”, co jest zmorą współczesnego świata. Wydaje nam się, że trzeba za czymś nieustannie pędzić, że relaks to jak bezproduktywne lenistwo, nie potrafimy odpoczywać nie myśląc o zadaniach, nie pracujemy nie myśląc o kolejnych w tle, mamy poczucie winny odpoczywając. Chcemy skoncentrować się, ale rozpraszamy się wszystkim co wokół, od telefonu począwszy…..czy tak trzeba?
Multitasking dotyka neuroróżnych i neurotypowych – nas wszystkich jako ludzi. W przypadku osób z spektrum jest o tyle bardziej dotkliwy, że mają większy problem z podzielnością uwagi, z przełączaniem się pomiędzy zadaniem a zadaniem, z przeskakiwaniem z tematu w temat, z ustrukturyzowaniem czasowym swoich rytuałów, aby płynnie wejść w kolejne zadania. Umysły zaprogramowane są do skupienia się tylko na jednej rzeczy na raz, w nieograniczonym czasowo przedziale, dopóty nie zostaną zamknięte.
Nie potrafią w łatwy sposób skończyć czegoś co w ich odczuciu jest w jakiejś części niedokończone, bo to powoduje rozdrażnienie, irytację, wewnętrzną agresję i złość. Często nie potrafią przestać robić czegoś, gdy już to zaczną.
W taki oto sposób Asperger jest w stanie nie przespać dwóch pełnych dób, nie domykając w zadawalający dla siebie sposób tematu. W tym czasie jest mono – tematyczny, mono – zadaniowy, mono – czynnościowy, ale przy tym zadziwiającoprecyzyjny.
Dodatkowo nie jest w stanie wykonać kolejnych czynności bez pomyślnej – w jego ocenie realizacji – poprzednich etapów czy kroków. Czym to skutkuje? Częstym byciem we wspomnianym niedoczasie.
Na szczęście zauważam, że obecnie trend zmienia się w odwrotnym kierunku, w stronę monotaskingu (jednozadaniowości), czyli koncepcji jakże mi bliższej,aczkolwiek nadal nie zawsze łatwej do osiągnięcia. Badania wskazują, że monotasking jest zdrowszy dla umysłu człowieka, zarówno emocjonalnie, fizycznie, a przy tym daje w rezultacie lepsze wyniki. Zrobisz coś raz a porządnie, dłużej, ale nie „po łebkach”, bez rozpraszania i przeskakiwania, a w rezultacie podomykasz efektywniej wszystkie tematy. Wow, czujesz spełnienie! Doceniają totakże coraz częściej pracodawcy – czyli dobrego fachowca, specjalistę w wąskiej dziedzinie.
Pomimo mojej natury „rozkminiania” czy „kminienia” jednej sprawy do upadłego, czuję, że w wielu dziedzinach poddałam się jednak wielozadaniowości, nawet do końca nie wiedząc kiedy i jak. Jest to na tyle sprzeczne z moją naturą poświęcania 100% siebie dla danej sprawy, która aktualnie ogarnia mój umysł, że z dużym prawdopodobieństwem przyczynia się często do mojego poczucia nerwowości, wewnętrznego wkurzenia, niezadowolenia, frustracji, zmęczenia, stresu, migreny itp.
Jednak wielozadaniowość czasem staje się – wbrew naszej naturze – koniecznością, wynikającą z pracy, obowiązków domowych, szkolnych, towarzyskich itp.
Jak sobie z nią radzić? Najlepiej oczywiście stawiać na monozadaniować, tam gdzie to możliwe. Skończ jedno, złap się za drugie. Wyłącz telewizor, odłóż telefon, zamknij maila, nie rób tego wszystkiego w tle innych zadań.
Jeśli wielozadaniowości nie da się całkiem ominąć, działaj tak :
– stosuj metodę rozpisywana tego co do zrobienia, uszereguj według priorytetów. Jestem za słowem pisanym, więc uważam, ze warto notować, nawet hasłowo. Stosuję metodę kolorowych karteczek, które z boku wyglądają dosyć chaotycznie, ale dla mnie to moja podręczna i krótkotrwała pamięć;
– tzw. check lista sprawdza się nie tylko jako lista zakupowa, ale i życiowa;
– staraj się swoją powtarzalną rutynę ubrać w ramy czasowe, tak aby nie zdominowała innych czynności i całkowicie Cię nie pochłonęła, zawsze zapewnij sobie swobodę czasu na jej wykonanie;
– podziel zadania na podzadania i zamykaj je etapowo;
– rozdzielone na etapy zadanie przypisz do orientacyjnego czasu;
– pamiętaj o odpoczynku, daj sobie chwilę wytchnienia pomiędzy zadaniami, skuś się na coś co sprawi Ci przyjemność, np.: herbata, ciastko, krótki spacer, spojrzenie w dal. Nierzadko muzyka ma naprawdę duży potencjał, zdecydowanie lepszy niż bombardujące nas newsy z internetu.Znajdź tą, która jest strzałem w dziesiątkę dla Twojego umysłu i odpręża go;
– szukaj balansu pomiędzy obowiązkami a pasją. Nagradzaj siebie za domknięty etap, oddaj się wówczas swojej pasji, hobby – książka, film, szycie, bieganie, puzzle, rozmowa…..
– czasem przegadaj z samym sobą zadania, powiedz sobie głośno co robisz, na jakim jesteś etapie, uszereguj, posłuchaj samego siebie lub napisz to, przeczytaj, rozrysuj, zrób schemat, plan;
– w patowych sytuacjach poproś o spojrzenie drugą osobę, może nie od razu grupę, ale kogoś obok, ze świeżym spojrzeniem;
– naucz się odpoczywać, dbaj o sen;
Dziękujemy Neli za kolejną porcję inspirujących refleksji! Multitasking to temat, który dotyka nas wszystkich, ale w jej tekście znajdziecie dowody na to, że czasem mniej znaczy więcej. Może warto spróbować monotaskingu i odkryć, jak smakuje życie w spokojniejszym rytmie? Zachęcamy Was do podzielenia się swoimi przemyśleniami – czy wielozadaniowość to dar, czy raczej trudna do zniesienia konieczność?

Kontakt:
Wpisy gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Instagram: ja_kora_rud
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź