Nowy Rok to zawsze czas na refleksję, dziś przyszedł czas i na mnie. Najlepiej wychodzi mi to w słowie pisanym, więc o to piszę……
Osoby z Zespołem Aspergera są wyjątkowo skryte wewnętrznie i nie pokazują wprost emocji na zewnątrz, co dla otoczenia często bywa niezrozumiale lub nieprawidłowo interpretowane.
Ciężko odczytać z zachowania mojego syna czy jest zadowolony czy też nie. Przyzwyczaiłam się, że wręczając mu prezent nie usłyszę słów typu „woow”, „ale to ekstra”, „o tym właśnie marzyłem”, „bardzo się cieszę” itp. Zobaczę wyraz twarzy, który nic nie zdradza i usłyszę wyuczone słowo „dziękuję, nie trzeba było”.
Jego twarz jest ciągle taka sama, bez zmiennej mimiki, niezależnie od okoliczności, nie ma mowy ciała, gestykulacji, ekspresji i jakichkolwiek zmian w tonacji głosu….zachowanie wygląda i głos brzmi zawsze podobnie.
Sama osobiście bywam odrobinę bardziej ekspresyjna w wyrażaniu uczuć, ale tak do końca to szczerze nie wiem, ile w tym to naprawdę „ja”, a ile z czasem oraz z doświadczeń wypracowana forma reakcji, tak aby dostosować się społecznie do okoliczności i otoczenia osób.
Syn bardzo nie lubi, gdy energiczniej wyrażam swoje emocje na zewnątrz, irytuje go to, nie jest to dla niego jasne ani czytelne.
Brak widocznych emocji na zewnątrz nie oznacza jedna, że osoby z Zespołem Aspergera nic nie cieszy. Wręcz przeciwnie cieszy, ale inaczej i może coś innego….
Syna cieszy jego codzienna rutyna. Jeśli nic nie jest zakłócone, pozostaje niezmienne, uznaje dzień za bardzo udany, z którego po prostu cieszy się, że był. Czasem proste rzeczy jak samotny spacer o ustalonej porze, odpoczynek w stałym, ulubionym fotelu, interesujący go program, serial, książka itp. powoduje, że jest zadowolony i spełniony.
Realizacja jego celów, w obrębie aktualnej mono pasji i zainteresowań, jest także powodem do radości i limitowanego, ale jednak, samozadowolenia. Osoby z ZA potrafią wówczas analizować każdy szczegół swojego sukcesu, rozpamiętują, przypominają sobie, myślą nad kolejnymi działaniami w tym zakresie, tworzą plany. Daje im to satysfakcję i wewnętrzną radość ( o ile nie przekroczy to granic przeistoczenia się w obsesję i natręctwo, a jest w tym spore ryzyko).
Osoby z ZA cieszy więc normalność w ich rozumieniu, codzienne nie zmącone niczym życie, schemat działania, powtarzalność czynności w ciągu dnia, przewidywalność zdarzeń, obecność tych samych, stałych osób i zwierząt wokoło siebie. Można by powiedzieć, że nie cieszą ich nagłe, nieoczekiwane zdarzenia, zmiany planów – nawet jeśli mają pozytywny i przyjemny charakter. Irytacja i trudność akceptacji zmian przysłania bowiem pozytywy takiego zdarzenia i wręcz wzbudza irytację.
Co mnie cieszy? To trudne pytanie. Chyba łatwiej odpowiedzieć mi na pytanie: co mnie smuci?, bo mam wrodzoną tendencję raczej do melancholijności w swoich nastrojach. Jestem chyba typową jesieniarą, urodzoną w listopadowe słoty 😊
Cieszy mnie – podobnie ja syna – poczucie stałości, bezpieczeństwa, przewidywalności i niezmienności w określonej perspektywie czasu. Lubię zmiany o pozytywnym charakterze, ale żeby się z nich cieszyć, muszę o nich wiedzieć dużo wcześniej, przygotować się do nich emocjonalnie, fizycznie, w każdym aspekcie. Muszę je przemyśleć, „przetrawić”, oswoić się z nimi, zwizualizować w swojej głowie, stworzyć różne scenariusze i wówczas będę się cieszyć na ich nadejście, np.: na wakacyjny wyjazd z bliskimi.
Cieszy mnie zadowolenie innych z moich poczynań, poczucie, że odniosłam sukces w jakimś zadaniu i został on potwierdzony przez kogoś innego. Nie ufam do końca swojej ocenie w tym zakresie, bowiem poziom mojej samokrytyki bywa wysoki. A więc pozytywne słowa innej osoby w stronę mojej osoby zawszewzbudzają moją wewnętrzną radość.
Cieszą mnie chwile spędzone z samą sobą, w ciszy, bez pośpiechu, bez konieczności rozmów….czas, którym mogę zarządzać na własnych zasadach, oddać się temu co lubię robić…..
Cieszą mnie chwile z moimi najbliższymi osobami……
Cieszą mnie postępy w aktualnie realizowanych zadaniach i pasjach, gdy wiem coś nowego, nauczę się czegoś więcej, pozyskam umiejętność, stworzę coś, co w moich i innych oczach jest fajne….tak to mnie bardzo cieszy…
Cieszą mnie zachowania mojego ukochanego psa, jego śmieszność w niektórych odruchach, obserwowanie go….
Cieszy mnie oglądanie rzeczy różnych… ładnych, estetycznych, mniej ładnych, modnych, niemodnych, artystycznych, staroci, pamiątek, rękodzieł, różnych faktur, printów, struktur….czas spędzony na wszelkich targach staroci (zadziwiające, bo pomimo dużej ilości osób) jest dla mnie radością. Wyłączam wtedy obecność innych, odcinam otaczającą hałaśliwość tłumu i czuję się jakbym była sama i tony rzeczy do przejrzenia….:)
Od niedawna cieszy mnie to kim i jaka jestem….akceptuję siebie i cieszy mnie moje życie, nieidealne, zwyczajne, ale chyba jak nigdy wcześniej najbardziej szczere i autentyczne….
Tego życzę sobie i mojemu synowi na Nowy Rok….autentyczności i prawdziwości wokół siebie.
A co Was tak naprawdę, autentycznie cieszy?
Więcej o neuroatypowości i codziennych chwilach radości:
Rutyny w spektrum autyzmu. Stabilność w świecie pełnym wrażeń
Co sprawia radość? Spektrum autyzmu
Asperger i autentyczność – o sile bycia sobą
Dlaczego rutyna jest tak ważna w spektrum autyzmu?
Czy autyzm objawia się inaczej u kobiet i mężczyzn? Dlaczego kobiety są diagnozowane później? Jakie strategie pomagają w ich codziennym funkcjonowaniu? Odkryj różnice między płciami w spektrum autyzmu w naszym jutrzejszym artykule!

Kontakt:
Wpisy gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Instagram: ja_kora_rud
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum
Jedna odpowiedź na “Historie spod skóry: Moje ulubione momenty w spektrum – refleksja nad tym, co mnie cieszy”
-
[…] Moje ulubione momenty w spektrum – refleksja nad tym, co mnie cieszy […]


Zostaw odpowiedź