alkohol jako forma maskowania-alkohol w kontekście przeciążenia-alkoholizm w spektrum-autystyczne kobiety i picie-autyzm a alkohol-emocjonalny kac po imprezie-maskowanie w spektrum autyzmu-neuroatypowość a uzależnienia-picie dla przetrwania społecznego-trudności społeczne i picie alkoholu
Antonio Vivaldi – Concerto for Two Flutes

Zanim sięgnę po szklankę – potrzeba kamuflażu

Nie lubię ludzi.

Nie lubię ich bliskości, ich pytań, ich patrzenia w oczy.

Nie lubię small talku, ścisku, hałasu.

Nie lubię, kiedy ktoś staje zbyt blisko i mówi o niczym.

Nie lubię, kiedy nie mogę się wycofać, bo wypada zostać.

Nie lubię imprez, na których trzeba być „miłym”, „otwartym”, „kontaktowym”.

Ale czasem – zawodowo, towarzysko, rodzinnie – nie da się ich uniknąć.

I wtedy sięgam po alkohol.

Nie dla zabawy.

Nie dla smaku.

Tylko po to, żeby móc wejść w przestrzeń społeczną i nie utonąć w niej po kilku minutach.


Alkohol – przepustka do normalności?

Pierwsze piwa były ulgą.

Znikał opór. Znikała sztywność w ciele. Znikały myśli w głowie.

Nagle potrafiłam odpowiedzieć na pytanie bez dziesięciu sekund ciszy.

Nagle mogłam się śmiać. Udawać, że mnie to bawi. Udawać, że to naturalne.

I otoczenie to kupowało.

„W końcu jesteś bardziej otwarta!”

„Ale z Ciebie dusza towarzystwa!”

Tylko że ja nie byłam duszą towarzystwa.

Byłam duszą na autopilocie. Zaprogramowaną, by przetrwać wieczór.

To była normalność na kredyt.

Tylko że potem przychodził dzień spłaty.

I nie chodziło o kaca – tylko o rozpad tożsamości.


Szklanka jako bariera ochronna

Z czasem nauczyłam się jeszcze czegoś:

jeśli nie chcę rozmawiać – mogę się za czymś schować.

Szklanka w dłoni to sygnał: „jestem zajęta, nie przeszkadzaj”.

Można się za nią schować jak za notatnikiem, jak za kapturem.

Tyle że żeby schować się skutecznie – trzeba ją opróżnić.

I zanim się zorientuję – jedno piwo znika za szybko. Potem kolejne.

Nie z potrzeby przyjemności.

Z potrzeby zniknięcia.

To nie jest sposób na relaks.

To strategia kamuflażu.

I jak każda strategia przetrwania – nosi wysoką cenę.


Granica, która nie istnieje

Nie mam wbudowanego mechanizmu „wystarczy”.

Nie mam tej kontroli, która pozwala powiedzieć sobie:

– „To już.”

– „Starczy.”

– „Zachowaj coś z siebie.”

Z towarzyskiej wersji siebie przechodzę w odłączenie.

Ciało jeszcze reaguje. Jeszcze się śmieje.

Ale świadomość gdzieś ucieka.

Zostaje skorupa, która coś mówi. Która coś robi.

Ale to już nie jestem ja.

I kiedy ktoś mówi następnego dnia:

„Ale byłaś zabawna!”

…ja nie wiem, co powiedzieć.

Bo ja nie pamiętam tej osoby. Bo to nie była ja.


Alkohol a neuroatypowość – temat cichy, ale palący

Mało się o tym mówi, bo alkohol nie kojarzy się z autyzmem.

Autyzm to stereotyp dziecka w słuchawkach, które układa klocki.

Nie dorosłej kobiety, która siedzi na imprezie i piątym piwem przykrywa zmęczenie światem.

A jednak alkohol i spektrum autyzmu bardzo często się spotykają – w zupełnie inny sposób niż w przypadku osób neurotypowych.

To nie jest imprezowanie. To nie jest „dla zabawy”.

To nie jest nawet próba zapomnienia.

To próba znieczulenia tego, co zbyt intensywne – bodźców, myśli, analizy, lęku.

Wiele osób w spektrum sięga po alkohol jako formę samoleczenia:

– żeby złagodzić napięcie społeczne,

– żeby obniżyć lęk,

– żeby wejść w sytuację społeczną bez poczucia, że się zaraz utonie,

– żeby choć raz „pasować”.

Ale to pozorne dopasowanie niesie koszty.

Alkohol obniża hamulce – a my często już i tak mamy trudność z rozróżnieniem, co wypada, a co nie.

Rozmywa granice – a przecież one i tak bywają dla nas trudne do postawienia.

Przyspiesza reakcje – a przecież często i tak czujemy, że reagujemy „niewłaściwie”.

W tym sensie alkohol to nie tylko substancja psychoaktywna.

To też narzędzie do maskowania.

Do stania się „bardziej jak oni”.

I przez chwilę to działa.

Przez chwilę naprawdę można poczuć się jak ktoś, kto „ogarnia życie”.

Ale potem… potem przychodzi pustka. Albo wstyd. Albo dziwna cisza w głowie, której nie da się zagłuszyć nawet najgłośniejszą muzyką z poprzedniego wieczoru.

I najgorsze – że nikt z zewnątrz tego nie widzi.

Nikt nie zauważa, że w tym uśmiechu coś nie gra.

Że ten toast to wołanie o chwilę ciszy.

Że ten śmiech to próba ucieczki.


O tym, kim się staję – i kim nie chcę być

Pod wpływem alkoholu staję się inna.

Czasem bardziej otwarta. Czasem bardziej bezpośrednia.

Czasem zbyt bezpośrednia.

Mówię rzeczy, których nie powiedziałabym trzeźwa.

Zbyt wiele. Zbyt osobiste. Zbyt nieswoje.

I chociaż ciało działa – ja czuję się coraz dalej od siebie.

Aż w końcu nie wiem, kim byłam.

I czuję się, jakbym zdradziła samą siebie – tylko dlatego, że chciałam przetrwać noc.


Unikam ludzi, bo chcę ocalić siebie

Dlatego teraz unikam imprez. Unikam tłumów.

Wybieram ciszę.

Nie dlatego, że nie umiem być towarzyska.

Tylko dlatego, że nie chcę znów wchodzić w rolę, której nie czuję.

Wolę być sobą w samotności

niż kimś innym wśród ludzi.

Nie każda obecność jest obecnością.

Nie każde towarzystwo jest wsparciem.

I nie każda wersja siebie zasługuje na bycie powtarzaną.


Alkohol jako cicha forma maskowania

Nie wiem, ile osób z autyzmem pije z podobnych powodów.

Nie wiem, ilu z nas chowa się za szklanką, bo nie umie powiedzieć „dość”.

Ale wiem jedno:

alkohol może być narzędziem przetrwania, które prędzej czy później zaczyna ranić.

Bo przestajemy go używać – a zaczynamy się w nim rozpuszczać.

I zamiast chronić siebie – tracimy siebie jeszcze bardziej.

Nie chcę już tego robić.

Chcę być sobą – nawet jeśli oznacza to, że nikt nie powie:

„Było fajnie, w końcu się otworzyłaś”.

Bo prawdziwe otwarcie to to, w którym nie muszę pić, żeby istnieć.


Gdzie szukać informacji o związku między neuroatypowością a sięganiem po alkohol

Zachowania ryzykowne młodzieży w spektrum autyzmu

Wpływ alkoholu na układ nerwowy

Dlaczego tak trudno mi być spontaniczną?

Czy moje emocje są dla mnie jasne?


Czy też masz doświadczenie z sięganiem po alkohol w sytuacjach społecznych, żeby poczuć się „bardziej normalnie”?

Jakie emocje towarzyszyły Ci po takich momentach – i czy udało Ci się znaleźć inne strategie przetrwania?


Już jutro na blogu:

Nowy, osobisty tekst o tym, dlaczego tak często mówimy „wszystko okej”, gdy wcale tak nie jest.

Fałszywy spokój, zmęczenie, emocje ukryte za uśmiechem – i próba życia bez tej maski.

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej