Pamięć, która milczy – gdy przeszłość znika z umysłu
Czasem przeszłość wygląda jak zamglona droga.
Jakby ktoś wyciął z niej całe fragmenty i zostawił tylko puste miejsce.
Wiem, że chodziłam do podstawówki. Wiem, że byłam w liceum. Ale kiedy ktoś pyta mnie: „Pamiętasz tę sytuację? Pamiętasz wycieczkę, klasówkę, wspólne chwile?” – milknę. Bo nie pamiętam.
Patrzę na zdjęcia. Widzę siebie na nich – niby uśmiechniętą. Wokół znajome twarze, których czasem nawet nie umiem nazwać. Wiem, że to byłam ja. Ale jednocześnie… jakby nie ja.
Nie czuję tamtej dziewczyny. Nie czuję tamtego czasu.
Luki w pamięci – dlaczego powstają?
To nie jest tak, że nie chcę pamiętać.
To nie jest tak, że wybieram zapomnienie.
Luki w pamięci to często mechanizm obronny psychiki.
Kiedy przeżywasz stres, przeciążenie emocjonalne, poczucie zagrożenia – nawet subtelne, codzienne – mózg nie zapisuje wszystkiego. On wtedy skupia się na przetrwaniu. Nie na przeżywaniu chwil.
U mnie tak właśnie było.
Codzienna szkoła – zamiast być miejscem rozwoju – stała się dla mnie miejscem presji, lęku, poczucia inności.
Musiałam ciągle się pilnować. Jak wyglądam? Jak mówię? Czy nie robię „czegoś dziwnego”?
Byłam nieustannie oceniana, porównywana, niepasująca.
Nic dziwnego, że tamte chwile nie zapisały się w mojej pamięci jak beztroskie obrazy.
Nie budowałam wspomnień – walczyłam, żeby przetrwać dzień.
A kiedy Twoje ciało jest w trybie walki lub zamrożenia – nie buduje trwałych zapisów emocjonalnych.
Emocjonalne zamrożenie – jak odcina od siebie?
Czasami myślę, że w tamtych latach zamroziłam siebie całą.
Nie pozwalałam sobie czuć – bo czucie było za bolesne.
Nie pozwalałam sobie marzyć – bo marzenia raniły.
Nie pozwalałam sobie ufać – bo zbyt często zaufanie kończyło się rozczarowaniem.
Cisza w mojej pamięci nie jest pustką.
Jest świadectwem tego, że coś wtedy pękło.
Że emocje były zbyt trudne, by je unieść.
Że musiałam siebie ochronić – nawet jeśli oznaczało to zapomnienie.
Kiedy inni pamiętają, a Ty nie…
To najtrudniejsze momenty.
Gdy ktoś z uśmiechem przypomina wydarzenie, wspólny śmiech, rozmowę.
A ja siedzę w ciszy. Nie czuję nic.
Czuję się wtedy jak oszust.
Jakby coś ze mną było nie tak.
Jakbym straciła prawo do tamtej historii.
Ale teraz wiem, że to nie wina mojej słabej pamięci.
To efekt życia w trybie „przetrwaj”.
To efekt chronienia siebie przed nadmiarem.
I choć nie mogę odzyskać tych wspomnień, mogę dać sobie inne:
Te, które buduję świadomie. Tu i teraz.
Bez presji. Bez strachu. Bez konieczności pamiętania wszystkiego.
Jestem – i to wystarczy
Dziś uczę się mówić:
„Nie pamiętam – ale to nic.”
Nie muszę mieć całej swojej przeszłości w głowie, by wiedzieć, kim jestem.
Nie muszę pamiętać każdego dnia, każdej rozmowy, by zasługiwać na szacunek.
Moja historia jest we mnie – nawet jeśli czasem pokryta mgłą.
A to, że przetrwałam tamte czasy – mówi o mnie więcej niż jakiekolwiek wspomnienia.
Jestem.
I to wystarczy.
Jeśli temat rezonuje – przeczytaj też:
Amnezja dysocjacyjna: utrata pamięci z powodu traumy
Ciało, które nie należy do mnie. O depersonalizacji i dysocjacji
Nie wiem, kim jestem, gdy nie działam. O lęku przed bezczynnością
Czy Twoja pamięć też milczy?
Czy zdarza Ci się nie pamiętać ważnych etapów życia? Jak radzisz sobie z tą pustką?
„Nie jestem niezorganizowana – mam chaos w głowie” – o codziennej walce z planowaniem
To nie brak chęci. To neurobiologia.
Gdy masz trudności z zarządzaniem czasem, pamięcią roboczą i działaniem w codzienności – łatwo o etykietkę „nieogarnięta”.
Ale to nie lenistwo. To życie z mózgiem, który działa inaczej.
Już jutro na blogu. O funkcjach wykonawczych, poczuciu winy, perfekcjonizmie i próbie odnalezienia się w świecie zorganizowanych ludzi.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź