O nadmiarze informacji, których nie da się wyłączyć
Nie umiem nie zauważyć
Niektóre rzeczy po prostu wchodzą do głowy i już nie chcą z niej wyjść.
Ktoś poruszył brwią, ktoś inny zmienił ton głosu, ktoś trzeci odwrócił wzrok dokładnie w tej sekundzie, gdy skończyłam mówić. Może nie miał nic złego na myśli. Ale mój mózg zdążył to już zapisać, rozłożyć na czynniki pierwsze i włączyć analizę zagrożeń.
To nie jest wybór.
To nie jest neurotyczne czepianie się.
To nie jest nadwrażliwość emocjonalna.
To system, który działa na biegu jałowym nawet wtedy, gdy ja chciałabym po prostu być.
Wszystko się zapisuje – nawet to, co niewidoczne
Wiem, jak pachniało powietrze w dniu, gdy ktoś zrobił coś, co mnie zraniło. Wiem, jakie były wtedy kolory nieba. Wiem, jak pachniało powietrze i jaką melodię śpiewały wtedy ptaki. Nie chcę tego wiedzieć, ale nie potrafię nie zapamiętywać.
Nie mam fotograficznej pamięci. Ale mam pamięć emocjonalno-bodźcową. Związaną z obrazem, zapachem, ruchem, napięciem ciała.
Zbieram te ślady, a potem je noszę.
Niektóre stają się zadrą, której nie potrafię się pozbyć.
Inne wracają znienacka i ścinają mnie z nóg.
Pamiętam rzeczy, które ci umknęły
Ludzie czasem się dziwią, że pamiętam coś tak małego, tak nieistotnego, że sami już dawno o tym zapomnieli. Ale mój mózg nie odróżnia „ważnego” od „nieważnego” – wszystko jest potencjalnym sygnałem ostrzegawczym.
Dlatego pamiętam, że ktoś powiedział zdanie z irytacją. I pamiętam, że kiedyś już raz tak powiedział. I pamiętam, co było potem.
Dlatego unikam miejsc, gdzie kiedyś się przestraszyłam. Nawet jeśli to było „tylko jedno zdanie”.
Dlatego przeżywam rzeczy, które dla ciebie były tylko chwilą.
To nie obsesja – to system ostrzegawczy
Kiedy chodzę w kółko i powtarzam w głowie wyliczankę, nie robię tego dla zabawy. Robię to, żeby uspokoić burzę. Żeby wyciszyć bodźce.
Bawię się włosami. Kiwam się. Ruszam rękami. Poruszam nogami, bo wtedy łatwiej mi przeżyć napływ danych. Czasem wygląda to dziwnie, ale to jedyny sposób, żeby w ogóle przetrwać.
Nie mam przycisku „wyłącz”. Nie mam też filtra. Więc uczę się regulować w inny sposób.
Nie dramatyzuję. Po prostu jestem inaczej skonstruowana
Czasem słyszę: „Nie analizuj tak bardzo”. Ale ja nie analizuję. Ja przeżywam. W moim ciele, w moim układzie nerwowym, w mojej pamięci.
Czasem słyszę: „Przesadzasz”. Nie, ja po prostu reaguję inaczej.
A czasem – i to są najtrudniejsze momenty – słyszę: „To było przecież dawno”. Ale mój system nie wie, że to było dawno. Dla niego to się dzieje teraz.
Potrzebuję przestrzeni, nie oceny
Nie chcę, żeby mnie naprawiano.
Nie chcę, żeby mi tłumaczono, co jest logiczne, a co nie.
Nie chcę, żeby mówiono: „Nie ma się czym przejmować”.
Chcę, żeby pozwolili mi być.
Z całym tym nadmiarem, który noszę.
Z tymi wszystkimi szczegółami, których nie potrafię wyrzucić.
Z pamięcią, która czasem boli – ale jest też moją supermocą.
Bo w tym chaosie też jest sens.
I ja ten sens próbuję znaleźć – każdego dnia.
Jak wygląda życie z pamięcią, która nigdy nie śpi
Teorie poznawcze związane z autyzmem
Nie pamiętam bo boli: amnezja dysocjacyjna u osób z autyzmem
Dlaczego nie pamiętam wielu momentów z przeszłości. O lukach w pamięci i emocjonalnym zamrożeniu
A Ty? Co zostaje z Tobą na długo?
Czy są rzeczy, które inni zapominają od razu, a Ty nosisz w sobie tygodniami, miesiącami… latami? Co najtrudniej Ci odpuścić – i dlaczego właśnie to zostaje? Podziel się, jeśli chcesz. Twój głos może być wsparciem dla innych.
Nie mówię Ci, co czuję, żeby Cię zmylić. Czasem chcę tylko, żebyś mnie przyjął.
Jutrzejszy wpis jest o trudnościach uznania własnych emocji w spektrum i potrzebie chwili prawdziwej obecności – bez objaśnień i analiz.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź