autentyczność a przystosowanie-dostosowanie w spektrum autyzmu-elastyczność społeczna autyzm-granice osobiste w spektrum-kompromis a zatracenie siebie-maskowanie u osób neuroatypowych-życie w spektrum autyzmu
Frederick Delius – On Hearing the First Cuckoo in Spring

Cicha sztuka dopasowywania się

Od dziecka uczono mnie, żeby się dostosowywać.

Żeby nie robić scen. Żeby nie przeszkadzać. Żeby zrozumieć innych.

I przez długi czas sądziłam, że to właśnie jest dorosłość – umiejętność elastycznego reagowania na świat, nawet jeśli coś mnie rani, przytłacza albo przerasta.

Ale w pewnym momencie zaczęłam się gubić.

Bo gdzie kończy się zdrowa elastyczność, a zaczyna zatracanie siebie?

Gdzie leży ta cienka granica między kompromisem a maskowaniem, które sprawia, że coraz mniej wiem, kim tak naprawdę jestem?


Maskowanie jako sposób na przetrwanie

Dostosowanie się do świata neurotypowego to dla wielu osób w spektrum coś więcej niż uprzejmość. To forma przetrwania.

Maskowanie – czyli ukrywanie swoich naturalnych reakcji, uczuć i potrzeb – pozwala uniknąć konfliktów, oceny, wyśmiewania.

Pozwala udawać, że się rozumie aluzje, że small talk nie jest katorgą, że można ignorować hałas, zapachy i światła. Że „wszystko gra”.

Ale płaci się za to wysoką cenę: zmęczeniem, poczuciem wyobcowania, lękiem, że zostaniemy zdemaskowani.

A co gorsza – oddaleniem od siebie samej. Bo jeśli każdego dnia gram kogoś innego, to jak mam wiedzieć, co jest moje?


Dostosowanie – czy to zawsze coś złego?

Nie chcę powiedzieć, że każda forma dostosowania jest zła.

Życie w społeczeństwie wymaga czasem rezygnacji z czegoś – z tonu głosu, z kolejnego komentarza, z uporu.

Elastyczność bywa przydatna. Pomaga budować relacje, łagodzić napięcia, znajdować wspólny język.

Ale problem zaczyna się wtedy, gdy dostosowanie staje się regułą, a nie wyborem.

Gdy nie mówię, że coś mi przeszkadza – bo „nie chcę być kłopotliwa”.

Gdy godzę się na spotkanie, choć wiem, że będę przebodźcowana – bo „nie wypada odmówić”.

Gdy uśmiecham się, mimo że wszystko we mnie krzyczy – bo „lepiej nie robić scen”.

Wtedy to już nie kompromis. To rezygnacja z siebie.


Czy kompromis może być zdrowy?

Tak – jeśli wynika z autentycznego wyboru, a nie z lęku.

Kiedy mówię: „Zrobię to, choć to dla mnie trudne – ale rozumiem, że to ważne dla tej osoby i mam przestrzeń, by potem odpocząć” – to jest kompromis.

Ale jeśli mówię: „Zrobię to, bo inaczej mnie odrzucą, uznają za dziwną, trudną, egoistyczną” – to już naruszenie granicy.

I właśnie tego próbuję się uczyć:

Rozpoznawać, czy mój „tak” to naprawdę „tak”, czy może „nie” przebrane w uśmiech.

Granice – niewidzialne, ale niezbędne

Granice to nie mury. To znaki drogowe.

Nie mówią: „Nie zbliżaj się” – mówią: „Tu kończę się ja, a zaczynasz ty”.

Dzięki nim mogę istnieć jako osoba, a nie jako projekt dostosowany do cudzych oczekiwań.

Ale stawianie granic w spektrum jest trudne.

Bo od zawsze słyszałam, że jestem zbyt wrażliwa, zbyt sztywna, zbyt milcząca.

Więc nauczyłam się zaciskać zęby.

A teraz uczę się mówić: „Nie dam rady”, „To mnie przerasta”, „Potrzebuję czasu”, „Nie chcę tego robić”.

To nie bunt. To akt szacunku wobec siebie.


Chcę być sobą, nie wersją, którą łatwiej zaakceptować

Nie chcę być idealna.

Nie chcę być „łatwa w obsłudze”.

Nie chcę żyć w trybie ciągłej adaptacji.

Chcę być sobą – czasem elastyczną, ale zawsze autentyczną.

Chcę mieć prawo do milczenia. Do zmęczenia. Do niezgody. Do przerwy.

Chcę mieć relacje, w których nie muszę stale odgrywać kogoś innego.

Bo jeśli mam gdzieś przynależeć, to tylko jako ja – nie jako dostosowana wersja mnie.


Zrozumienie maskowania i kompromisów w spektrum autyzmu

Aby pogłębić tematykę dostosowywania się, kompromisów oraz granic między elastycznością a zatraceniem siebie w kontekście spektrum autyzmu, warto zapoznać się z poniższymi materiałami:

Maskowanie autyzmu – świadoma decyzja czy konieczność?

Osoby autystyczne uważają kamuflaż społeczny za wyczerpujący

Czy moje granice są jasne dla innych? O stawianiu granic i reakcjach otoczenia

Czy jestem uprzejma, czy po prostu maskuję zmęczenie rozmową?


Czy zdarza Wam się dostosowywać do innych kosztem siebie? Jak rozpoznajecie, kiedy kompromis staje się zbyt dużym obciążeniem?


Nie lubię chodzić do lekarzy. I nie chodzi tylko o ból.

Czy trzeba być umierającą, żeby lekarz potraktował cię poważnie?
Ten tekst to osobista opowieść o lęku, niechęci i zderzeniu z systemem, który nie rozumie. O sensoryce, o granicach, o poczuciu wstydu. I o tym, że choroba to jedno – a proszenie o pomoc to zupełnie inna historia.

Już jutro na blogu!

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej