O tym, że cisza nie zawsze oznacza gniew, a wycofanie nie musi być odrzuceniem
Nie patrz na moją minę. Posłuchaj mojego zmęczenia
Czasem milczę.
Ale nie dlatego, że jestem zła.
Nie dlatego, że coś zrobiłaś nie tak.
Nie dlatego, że się obraziłam.
Milczę, bo mój układ nerwowy się wyłączył.
Bo nie mam już siły tłumaczyć.
Bo przetwarzam rzeczywistość tak intensywnie, że w pewnym momencie… po prostu się zawieszam.
Dla mnie zmęczenie to nie tylko brak energii.
To także mgła w głowie.
Ilość słów, których nie potrafię ułożyć.
I emocje, które stają się zbyt głośne, by je jeszcze raz komuś wyjaśnić.
Przemęczenie nie wygląda spektakularnie. Ale potrafi odciąć mnie od świata
Czasem stoję z boku. Patrzę.
Ale nie dociera do mnie, co się dzieje.
Zbyt wiele bodźców, zbyt wiele głosów, zbyt wiele próśb.
Zbyt wiele „czy mogłabyś…”.
Wtedy moja twarz robi się pusta.
Mój głos cichy.
Moje ciało napięte, jakby czekało na zagrożenie.
To nie chłód. To tarcza.
Z zewnątrz to wygląda jak dystans, jak zamknięcie się w sobie.
Ale to mój system ratunkowy.
Nie wiem, co powiedzieć, więc mówię mniej.
Nie wiem, jak zareagować, więc reaguję ciszą.
Nie jestem zła. Po prostu nie mam siły tłumaczyć się z każdej emocji
Są dni, kiedy jedno pytanie więcej – „co się stało?” – staje się ciężarem.
Bo nie wiem, jak powiedzieć, że po prostu wszystko mnie przerosło.
Że z pozoru drobne rzeczy zlały się w jedną ogromną falę przeciążenia.
Wtedy czuję, że się oddalam.
Nie dlatego, że chcę.
Dlatego, że muszę.
Bo jeśli nie wycofam się na chwilę, to wybuchnę – albo się rozpadnę.
Przemęczenie to nie lenistwo. To alarm systemu nerwowego
Lubię działać.
Lubię pisać.
Lubię być w relacjach przyjacielskich.
Ale nawet najczulsze działania, jeśli są zbyt intensywne, stają się z czasem bolesne.
Gdy jestem zmęczona, nawet ulubione rzeczy zaczynają drażnić.
Cisza staje się lekarstwem.
Odpoczynek – obowiązkiem.
I wtedy moja przestrzeń staje się świętością.
Nie po to, żeby się odciąć.
Po to, żeby wrócić do siebie.
Czasem znikam, żeby wrócić cała
Gdy znikam na dzień, dwa, trzy – to nie jest kara.
To sposób, by nie rozpaść się na kawałki.
Potrzebuję wtedy ciszy, stałych rytuałów, przestrzeni bez oczekiwań.
Wrócę.
Zawsze wracam.
Bo nie uciekam przed Tobą – tylko szukam siebie w środku przeciążenia.
Chcę relacji. Ale prawdziwej, nie wymuszonej
Czasem ktoś mówi: „Trzeba było po prostu coś powiedzieć”.
Ale ja naprawdę próbowałam.
Tylko że moje „próbowałam” nie wygląda jak Twoje.
Bywa ciche, rozbite na krótkie zdania, niezdarne.
Jeśli jesteś przy mnie, kiedy milczę – to znaczy więcej niż tysiąc słów.
Bo wtedy czuję, że nie muszę grać osoby, która wszystko ogarnia.
Mogę być sobą – nawet jeśli jestem zmęczoną wersją siebie.
Nie jestem zła. Jestem człowiekiem w spektrum, który właśnie się wyłącza
W świecie pełnym bodźców, pośpiechu i społecznych oczekiwań – czasem trzeba się wyłączyć, żeby przetrwać.
I kiedy to robię – nie oceniaj mnie.
Nie mów: „przesadzasz”, „znów się zamykasz”, „znowu masz focha”.
Nie, nie mam.
Mam przemęczenie sensoryczne.
Mam emocje, których nie potrafię już poukładać.
Mam w sobie chaos, który chcę posprzątać – zanim wrócę do Ciebie.
I wrócę.
Jeśli tylko mi pozwolisz. W ciszy. W swoim czasie. W moim tempie.
Więcej o odpoczynku, wypaleniu i potrzebie regeneracji
Dlaczego jestem ciągle zmęczona? Psycholog radzi, jak odpoczywać psychicznie
Nie chcę już nikogo przekonywać, że naprawdę się staram
Potrzebowałam zatrzymać się na chwilę
Czy Ty też czasem musisz się zatrzymać, zanim pójdziesz dalej?
Czy zdarza Ci się odciąć od świata, żeby usłyszeć siebie? Co Ci pomaga odzyskać równowagę?




CONTACT:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: GŁOS W SPEKTRUM


Dodaj komentarz