O tym, że nawet pasja może wyczerpać, jeśli nie zostawimy sobie przestrzeni na ciszę
Przez dziewięć miesięcy trwałam w nieustannym trybie „nadawania”.
Codziennie coś tworzyłam – post, rozdział, wiadomość, komentarz.
Dzieliłam się sobą – historiami, które niosły, wspierały, budowały wspólnotę.
Ale też obnażały.
Bo każde słowo, które tu zostawiam, jest kawałkiem mnie.
I choć kocham to robić – naprawdę – to w ostatnią sobotę moje ciało powiedziało „dość”.
Nie łagodnie. Nie szeptem.
Bólem. Migreną. Napięciem tak silnym, że nie byłam w stanie napisać ani jednego zdania.
Zrozumiałam, że jeśli nie zatrzymam się teraz, to zatrzyma mnie coś innego.
A tego nie chcę.
Bo to, co robię, ma sens tylko wtedy, gdy mogę robić to z sercem, a nie z resztką sił.
Kiedy pasja przestaje być lekka
Są rzeczy, które robi się z potrzeby serca, nie z obowiązku.
Ale nawet najpiękniejsze idee potrzebują tchu.
Pisanie bloga, prowadzenie grupy, odpowiadanie na wiadomości, dzielenie się kawałkami życia w książkach – to wszystko jest moim wyborem.
Ale każdy z tych wyborów wymaga energii, obecności, myślenia.
To nie są treści „na szybko”.
To nie są treści „dla zasięgów”.
To słowa, które wypuszczam spod skóry.
A to bywa wyczerpujące.
Cisza, której się uczę
Nie umiem „odpoczywać na serio”.
Zawsze znajdę coś do zrobienia.
Zawsze mam w głowie listę rzeczy, które „jeszcze trzeba”.
Ale tym razem poczułam, że jeśli chcę pisać dalej – muszę najpierw zacząć oddychać.
Prawdziwie.
Nie przez zaciśnięte zęby.
Nie z niepokojem, że „coś mnie omija”.
Muszę nauczyć się cenić ciszę tak samo, jak cenię słowa.
Stały rytm – bez presji
Dlatego od teraz działam w rytmie, który mnie nie przytłacza:
Poniedziałki, środy i piątki – nowe teksty na blogu
Wtorki, czwartki i soboty – wiadomości od Zofii i Lilith
(nieporadne, czułe, trochę szeptem – ale zawsze obecne)
Niedziele zostawiam na oddech.
Na życie.
Na milczenie.
Na złapanie równowagi.
To nie jest rezygnacja.
To akt troski – o siebie, o Ciebie, o jakość tego, co powstaje między nami.
Dziękuję, że jesteś
Nie wiem, czy to się mówi wystarczająco często.
Ale chcę, żebyś wiedział/a: Twoja obecność tutaj ma znaczenie.
Każdy komentarz, wiadomość, udostępnienie.
Każde „czytam Cię po cichu”
– to wszystko tworzy przestrzeń, w której pisanie staje się spotkaniem.
Dlatego nie chcę znikać.
Chcę być nadal.
Ale tak, jak umiem najlepiej:
w swoim tempie, na swoich warunkach, z ciszą jako towarzyszką.
Zofii i Lilith też to odpowiada.
One wiedzą, że najważniejsze rzeczy dzieją się nie wtedy, gdy krzyczymy – ale gdy jesteśmy prawdziwi.
Polecane artykuły o wypaleniu i potrzebie odpoczynku
Wypalenie zawodowe a zdrowie psychiczne: co warto wiedzieć?
Wypalenie autystyczne – jak radzić sobie w neurotypowym świecie?
Niczego nie robię na pół gwizdka. O hiperfokusie
A Ty – umiesz odpoczywać?
Czy potrafisz powiedzieć „dość” zanim się wypalisz? Co daje Ci najwięcej ukojenia?




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź