O tym, jak silna emocjonalna reakcja w spektrum często nie mieści się w ramach „logicznego” wyjaśnienia. I o tym, że czasem nie da się po prostu „odpuścić”.
To nie jest wybór. To reakcja.
Nie wybieram tego, że coś mnie dotyka.
Nie planuję, że jakaś sytuacja zostanie we mnie na długo.
Nie decyduję, że znów nie zasnę przez zdanie, które ktoś powiedział mimochodem.
To się po prostu dzieje.
Kiedy ktoś pyta: „Ale po co się tak przejmujesz?”, czuję się jakby ktoś oczekiwał, że wyłączę emocje jednym kliknięciem.
Jakbym miała guzik „nie myśl o tym” – i wystarczy go nacisnąć.
Ale ja nie mam tego guzika.
Mam za to pełną głowę, napięty kark i serce, które nie umie przejść nad tym do porządku dziennego.
Reakcja nie mieści się w schemacie.
Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego akurat ta sytuacja, to spojrzenie, ta zmiana tonu głosu tak mnie zabolały.
To nie zawsze ma logiczny sens.
Nie układa się w spójną opowieść.
Po prostu czuję, że coś było nie w porządku.
Że coś zostało złamane. Że coś we mnie pękło.
A potem wracam do tego sto razy.
Rozbieram na części.
Sprawdzam, czy naprawdę mogłam zareagować inaczej.
I próbuję zrozumieć coś, czego może nie da się zrozumieć, tylko trzeba poczuć.
„Odpuść sobie” nie działa.
Ile razy słyszałam: „Nie bierz tego do siebie”, „Nie przejmuj się”, „Odpuść sobie”.
Ale jak?
Dla mnie to nie jest jedna z wielu rzeczy w ciągu dnia.
To coś, co mnie zalewa.
Co zostaje na dłużej.
Co odtwarza się we mnie jak scena z filmu – raz za razem.
Zamiast „odpuść”, potrzebuję:
– być wysłuchana,
– nie być oceniana,
– mieć przestrzeń, żeby pobyć z tym, co czuję.
I dopiero wtedy, stopniowo, emocje mogą opaść.
Ale nie dlatego, że odpuściłam.
Tylko dlatego, że moje ciało wreszcie poczuło się bezpieczne.
Przeżywam głęboko. I to też jest w porządku.
Czasem żałuję, że nie potrafię przejść obojętnie.
Że nie umiem powiedzieć: „Nie ma sprawy” – i naprawdę w to uwierzyć.
Ale jednocześnie wiem, że moja głębokość to nie wada.
To część mnie.
W spektrum niektóre emocje są bardziej.
Głębsze, ostrzejsze, trwalsze.
Niektórych rzeczy nie umiem po prostu puścić.
Nie dlatego, że jestem uparta.
Tylko dlatego, że one naprawdę mnie dotknęły.
Nie pytaj, czemu się przejmuję. Po prostu bądź.
Nie zawsze muszę usłyszeć radę.
Nie potrzebuję, żeby ktoś pokazał mi inną perspektywę.
Nie szukam szybkiego rozwiązania.
Czasem potrzebuję tylko, żeby ktoś zobaczył, że to, co czuję – jest prawdziwe.
Że to, że milczę, nie znaczy, że przesadzam.
Że to, że płaczę, nie znaczy, że dramatyzuję.
Że to, że analizuję, nie znaczy, że się nad sobą pastwię.
Czasem po prostu… przeżywam.
Z całej siły.
I chcę wiedzieć, że nawet wtedy – nie jestem sama.
Dowiedz się więcej: dlaczego niektóre emocje wymagają przestrzeni, a nie „odpuszczenia”
Meltdown, czyli gwałtowna reakcja emocjonalna u autystyków. Jakie są jej przyczyny, objawy i skutki?
Autyzm a funkcjonowanie w świecie pełnym emocji
Trudne emocje: dysregulacja emocjonalna u osób z autyzmem i ADHD
Nie jestem niegrzeczna – po prostu się bronię
Co dla Ciebie jest za głębokie, by je „odpuścić”?
Czy zdarzyło Ci się potraktować coś – przez innych – zbyt emocjonalnie? Jak radzisz sobie z głębokimi reakcjami, których nie potrafisz logicznie wytłumaczyć?




Kontakt:
Redaktor Naczelny: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź