autystyczna wrażliwość-autyzm i zwierzęta-kot i osoba w spektrum-neuroatypowość i miłość-relacje bez słów-spektrum autyzmu a relacje z kotami-strata ukochanego kota-żałoba po zwierzęciu
Daniel-Francois Auber – Zerline: Children’s Dance

Jesteśmy jak koty. Nie od razu. Nie do każdego. Nie zawsze.

Nie przychodzimy, kiedy nas wołają.

Nie odsłaniamy się natychmiast.

Nie reagujemy na presję.

Potrzebujemy spokoju, przestrzeni, wyczucia.

Jesteśmy jak koty – przychodzimy wtedy, kiedy czujemy się bezpieczni.

Zostajemy wtedy, kiedy czujemy, że ktoś nas widzi naprawdę.

Nie przez to, co mówimy.

Nie przez to, jak wyglądamy.

Ale przez obecność. Milczenie. Mikrogesty.

I kiedy już przyjdziemy – zostajemy na całego.


Mój kot wiedział, kim jestem, zanim ja to zrozumiałam

Zanim padły jakiekolwiek diagnozy.

Zanim zrozumiałam, czemu świat mnie męczy.

Zanim zaczęłam nazywać rzeczy, które wcześniej tylko czułam.

Ona już to wiedziała.

Nie przeszkadzała jej moja cisza.

Nie dziwiło jej, że czasem uciekam do innego pokoju, bo dźwięki są za ostre.

Nie gubiła się, kiedy znikałam w sobie.

Po prostu była obok.

Jej obecność nie miała warunków.

Nie zależała od mojego dobrego nastroju ani dyspozycji społecznej.

Była. Po prostu.


Tibi – pierwsza cisza, która mnie zrozumiała

Tibi była mała, delikatna i niezależna.

Ale kiedy patrzyła, miałam wrażenie, że rozpoznaje każdą emocję, zanim sama zdążę ją nazwać.

Nie oceniałam siebie przy niej.

Nie musiałam udawać, że coś mnie nie boli.

Nie musiałam być „do ludzi”.

Kiedy odeszła – coś we mnie się zapadło.

To nie była zwykła strata.

To był koniec jedynej relacji, w której byłam sobą od początku do końca.

Nie wstydzę się tego, że przez tydzień tuliłam jej zabawki.

Że nie mogłam wejść do pokoju, w którym zasypiała.

Że zapach jej kocyka ściskał mi gardło.

To była żałoba po byciu zrozumianą.


Koty nie każą Ci się zmieniać. Świat – tak.

Świat żąda wyjaśnień.

Dlaczego nie przyszłaś?

Dlaczego nie odpisałaś?

Dlaczego siedzisz tak cicho?

Świat wymaga postępów, kontaktu, ciągłej gotowości.

A kot – nie.

Kot przychodzi, kiedy możesz.

I odchodzi, kiedy musisz.

Bez pretensji. Bez fochów. Bez potrzeby kontroli.

Kiedy patrzę na swoje koty, widzę wersję relacji, której zawsze chciałam.

Bez przymusu. Bez gry. Bez masek.

Po prostu – razem, ale oddzielnie. Blisko, ale bez wtargnięcia.


Lilith – moja codzienna lekcja obecności

Lilith przyszła do mnie w 2022 roku.

Byłam już inną osobą. Wiedziałam, kim jestem. Miałam słowa.

Ale nadal brakowało mi tej jednej rzeczy: bezpiecznego bycia razem.

Lilith nie mówi. Nie radzi. Nie poprawia.

Ale potrafi wejść mi na kolana dokładnie wtedy, kiedy świat staje się zbyt ciężki.

Jest jak czuły cień – zawsze gdzieś obok.

Jest bohaterką moich bajek, częścią mnie.

Nie dlatego, że jest „kochana”, „grzeczna” czy „oswojona”.

Ale dlatego, że jest wolna i wybiera mnie każdego dnia na nowo.


Kocham jak kot – i tęsknię jak człowiek

Nie kocham łatwo.

Ale gdy już kocham, to do kości.

Nie potrafię rozdzielić się z kimś bez bólu.

Nie potrafię zapomnieć, bo to „już było”.

Każda relacja zostawia we mnie ślad.

Nie przez intensywność, tylko przez prawdę.

I kiedy odchodzi ktoś, kto widział mnie dokładnie taką, jaka jestem – boli to bardziej niż słowa mogą oddać.

Bo to nie była tylko bliskość – to była akceptacja.


Jeśli miałeś kogoś, kto Cię widział bez słów – rozumiem

Może to był kot.

Może człowiek.

Może jedno i drugie.

Ale kiedy ktoś taki odchodzi – nie odchodzi tylko on.

Odchodzi też przestrzeń, w której byłeś cały, niedopasowany i nieocenzurowany – i to było w porządku.

Jeśli też straciłeś tę przestrzeń – nie jesteś sam.

Rozumiem Cię.

I wiem, że takich miejsc się nie zapomina.

Ale można je pielęgnować – wspomnieniem, opowieścią, czułością.

Czasem właśnie po to piszę.


Jeśli wiesz, jak bardzo boli odejście tego, kto kochał bez słów – przeczytaj także:

Kototerapia, która pozytywnie wpływa na zdrowie fizyczne i psychiczne

Felinoterapia – na czym polega terapia z udziałem kotów?

Futrzani Przyjaciele – Zwierzęta w Życiu Osób w Spektrum

Spektrum autyzmu a strata bliskiej osoby – jak radzić sobie z żalem i zrozumieć własne reakcje?


Czy Ty też miałeś/miałaś kogoś, kto widział Cię naprawdę?

Może to był kot. Może człowiek. Może ktoś, kto odszedł zbyt wcześnie.

Czy masz (lub miałeś) w swoim życiu istotę, która była z Tobą dokładnie tak, jak potrzebowałaś – bez słów, bez oceny, bez presji?


Nie zawsze ja. Nie zawsze moja wina.

Wiem, jak to jest brać na siebie czyjeś emocje.

Ciszę, zmarszczone brwi, złe nastroje – zanim zdążysz pomyśleć, już czujesz winę.

Już się tłumaczysz. Już chcesz „naprawiać”.

Jutrzejszy wpis – o głosie, który szepcze: „To przez Ciebie”.

I o tym, że czasem to nie prawda. To tylko echo cudzych emocji.

A ja uczę się je odsyłać.

Kontakt:

Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com

Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com

Instagram

aga_aspergerka_w_sieci

pflegel.psycholog

Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej