alternatywne rzeczywistości-autystyczna kosmitka Maga-eksperyment międzygatunkowy-neuroróżnorodne science fiction-neuroróżnorodność - metafora autyzmu-Otherworld archiwum-podzielona pamięć-profesor P. i Maga-synchronizacja umysłów par-tajemniczy symbol

Raport kosmicznej obserwatorki:
analiza zjawiska częściowej pamięci uczestników projektu „Otherworld”

Kiedy odkrywasz, że prawda nie została ukryta… tylko podzielona pomiędzy tych, którzy mieli się nigdy nie spotkać

Pamięć podzielna.
Ściana pamięta więcej.
Świat właśnie słyszy.

Początek zapisu [obiekt P × wiele]

Profesor słuchał uważnie opowieści pozostałych uczestników eksperymentu. Widziałam, że próbuje uporządkować wszystkie informacje, nadać im kolejność i sens. To bardzo ludzkie. Kiedy świat nagle przestaje być logiczny, człowiek rozpaczliwie próbuje zbudować nową logikę.

Ja robiłam coś innego.

Nie analizowałam słów.

Obserwowałam ludzi.

Jedna z pozostałych Mag odruchowo stukała palcami o blat stołu. Profesor siedzący obok niej zawsze po kilku sekundach wykonywał ten sam rytm. Przy innej parze kobieta kończyła zdanie, zanim jej profesor zdążył je dopowiedzieć. Jeszcze gdzie indziej wystarczało jedno spojrzenie, żeby oboje równocześnie odwrócili głowy w tę samą stronę.

Nie byli identyczni.

Nie zachowywali się tak samo.

Ale każda para miała własny, niepowtarzalny sposób porozumiewania się.

To nie wyglądało na wynik eksperymentu.

To wyglądało na coś, co rodzi się dopiero wtedy, gdy dwie różne istoty naprawdę zaczynają się poznawać.


Hipoteza ósma: pamięć nie została wymazana

Coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że twórcy projektu popełnili jeden błąd.

Wszyscy mówili o czyszczeniu pamięci.

Ja przestawałam w to wierzyć.

Gdyby naprawdę ją usuwali, nie pojawiałyby się przebłyski znajomych miejsc, nie odczuwalibyśmy dziwnego wrażenia, że już kiedyś odbyliśmy tę samą rozmowę. Profesor również zaczął doświadczać takich momentów. Widziałam to po jego twarzy za każdym razem, gdy ktoś opowiadał fragment historii, który wydawał mu się jednocześnie nowy i dziwnie znajomy.

Nie.

Pamięć nie została wymazana.

Została podzielona.

Każda para pamiętała inny fragment tej samej historii.

Jedni wiedzieli więcej o początku eksperymentu. Inni o Obserwatorach. Jeszcze inni pamiętali wydarzenia, które dla nas dopiero miały nadejść.

Dopiero teraz zaczynałam rozumieć, dlaczego twórcy projektu tak bardzo pilnowali, żebyśmy nigdy się nie odnaleźli.

Bo tylko razem mogliśmy przypomnieć sobie całość.


Anomalia

Wstałam od stołu i zaczęłam powoli chodzić po pokoju.

Nie szukałam odpowiedzi.

Szukałam czegoś, co nie pasuje.

Każdy eksperyment pozostawia ślady.

Nie tylko w uczestnikach.

Również w miejscu, w którym był prowadzony.

Mój wzrok zatrzymał się na ścianie pokrytej starymi fotografiami.

Przedstawiały różne pary.

Liczyłam je powoli.

Raz.

Drugi raz.

Trzeci.

Profesor zauważył, że coś robię i podszedł bliżej.

— Co się nie zgadza? — zapytał.

— Liczba.

Spojrzał na fotografie.

Potrzebował chwili.

Potem zmarszczył brwi.

Przy stole siedziało dziewięć par.

Na ścianie wisiało tylko osiem fotografii.


Brakujący element

Pozostali uczestnicy spojrzeli na ścianę niemal równocześnie.

Jakby dopiero teraz sami zauważyli brak.

To było interesujące.

Nikt wcześniej nie zwrócił na niego uwagi.

Jedna z Mag podeszła bliżej.

— Przecież… tutaj zawsze coś wisiało.

Obserwator pobladł.

Patrzył w to samo miejsce bardzo długo.

— Nie usunęli zdjęcia — powiedział w końcu cicho.

— Oni usunęli możliwość, żebyśmy pamiętali, że ono istnieje.

W pokoju zrobiło się całkowicie cicho.

To była zupełnie nowa hipoteza.

Znacznie bardziej niepokojąca od wszystkich wcześniejszych.


Nowy trop

Podeszłam do pustego miejsca na ścianie.

Na drewnie pozostały dwa stare gwoździe.

A pomiędzy nimi niewielki, niemal niewidoczny znak.

Dokładnie taki sam, jaki widniał na metalowym pudełku znalezionym przeze mnie i profesora.

Delikatnie przesunęłam po nim opuszkami palców.

Nie oczekiwałam żadnej reakcji.

A jednak poczułam pod dłonią ledwie wyczuwalne drganie.

Jak bicie serca.

Nie mojego.

Domu.


Notatka końcowa

Ściana zadrżała niemal niezauważalnie.

Stare fotografie poruszyły się, jakby przez budynek przeszedł bardzo delikatny podmuch powietrza.

Profesor spojrzał na mnie z niepokojem.

Ja patrzyłam tylko na puste miejsce.

Powoli zaczęły pojawiać się na nim cienkie linie światła.

Nie przypominały obrazu.

Bardziej… zapis.

Ktoś uruchamiał wiadomość pozostawioną dla tych, którzy dotrą tutaj jako ostatni.

A wtedy Obserwator wyszeptał coś, czego nie powinniśmy byli usłyszeć.

— Jeśli aktywowałaś Archiwum… to oni już wiedzą, że was znaleźliśmy.

CDN…

IG: Agnieszka

IG: Paweł

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej