O tym, że nie każda strategia musi być zrozumiała dla innych, by była skuteczna dla mnie.
W mojej głowie nie ma pauzy
Nie mogę nacisnąć „stop”.
Myśli wirują, nakładają się, zagłuszają.
Czasem są tak głośne, że aż fizyczne – jakby miały własną temperaturę i ciężar.
Próbowałam to uciszyć „normalnymi” metodami:
Oddychanie, herbata z melisy, spokojna muzyka.
Nie działało.
Działa za to coś innego:
– chodzenie w kółko,
– bawienie się końcówką włosów,
– wypowiadanie w głowie wyliczanki („cztery czerwone krzesła, trzy lampy, dwie doniczki, jeden pies”),
– kiwanie się,
– poruszanie ręką albo stopą, rytmicznie, jednostajnie.
To nie wygląda dobrze. Ale to działa.
I to jest dla mnie ważniejsze.
To nie dziwactwa. To mechanizmy regulacji
Nie robię tego, żeby zwracać uwagę.
Nie robię tego, bo jestem „niespokojna”.
Robię to, bo wtedy mogę oddychać. Bo moje ciało i umysł wchodzą na chwilę w rezonans, który koi.
Każdy ma swoje sposoby.
Niektórzy słuchają szumu fal.
Ja chodzę w kółko po mieszkaniu i kiwam się, aż poczuję, że wracam do siebie.
Nie wszystko, co działa, musi być zrozumiałe.
Nie wszystko, co pomaga, musi być akceptowane przez otoczenie.
To, co pomaga mi, jest moje. I wystarczające.
Normalność jest przereklamowana
Normalność jest wygodna dla obserwatora.
Dla mnie – bywa pułapką.
Kiedyś się bałam, że ktoś mnie zobaczy – jak powtarzam pod nosem wyliczanki, jak stukam paznokciem o zamek w kurtce, jak odchodzę nagle od stołu, żeby „pospacerować w głowie”.
Dziś wiem, że to nie ja jestem problemem.
Problemem jest przekonanie, że tylko „niewidoczne” strategie są akceptowalne.
Że mamy regulować się po cichu, w niewidzialny sposób, bez zaburzania czyjegoś spokoju.
A ja nie jestem niewidzialna. I nie zamierzam już udawać, że mnie nie ma.
Coś, co wygląda dziwnie, może być głęboko sensowne
Bawię się włosami, bo to mnie wycisza.
Chodzę w kółko, bo wtedy moje ciało nie eksploduje od napięcia.
Wyliczam rzeczy, które widzę po drodze, bo to tworzy złudzenie porządku.
Kiwam się, bo to działa – i nie musi nikomu innemu się podobać.
Niektóre strategie są jak rytuały.
Intuicyjne, powtarzalne, niezrozumiałe.
Ale one działają. I nie zamierzam się już z nich tłumaczyć.
Odbieram świat inaczej. To logiczne, że reaguję inaczej
Jeśli wszystko odbieram z większą intensywnością – muszę to jakoś amortyzować.
Jeśli mój układ nerwowy nie zna odpoczynku – muszę znaleźć sposób, żeby nie implodować.
Dla innych to „dziwactwa”.
Dla mnie – przetrwanie.
Nie jestem przewrażliwiona.
Jestem wyczulona na każdy detal. I nie dam sobie wmówić, że powinnam to znosić bez reakcji.
Przestałam się wstydzić. I to był przełom
Wstyd rodzi się z porównań.
Z tego, że ktoś obok potrafi „po prostu się uspokoić”, a ja muszę obejść mieszkanie sześć razy i wypowiedzieć wszystkie kolory, jakie widzę.
Ale dziś nie chcę się już porównywać.
Chcę być sobą – całą sobą.
Z tą potrzebą ruchu, powtórzeń, dotyku, wyliczanek.
Nie wszystko, co robię, ma wyglądać normalnie.
Wystarczy, że mnie pomaga.
I to jest normalność, którą wybieram.
Zobacz także inne teksty o strategiach regulacji i sensoryce w spektrum
Trzepotanie rękami u dziecka to objaw autyzmu?
Stimowanie – klucz do zrozumienia i regulacji w Spektrum Autyzmu
Trudne emocje: dysregulacja emocjonalna u osób z autyzmem i ADHD
A Ty? Masz swoje „dziwne” sposoby regulacji, które naprawdę Ci pomagają?
Co robisz, kiedy napięcie w ciele staje się nie do zniesienia? Czego nauczyłeś/aś się o sobie, gdy przestałeś/aś się porównywać do innych?
Mowa nienawiści, nawet jeśli “tylko słowna”, potrafi ranić głęboko.
A kiedy kierowana jest do dziecka – może stać się początkiem traumy, z którą młody człowiek będzie zmagał się przez całe życie. W jutrzejszym tekście Paweł mówi wprost: dorosłość nie daje prawa do przemocy.




Kontakt:
Redaktor Naczelny i teksty gościnne: achmiel@aspergerkawsieci.com
Zastępca Redaktora Naczelnego: ppflegel@aspergerkawsieci.com
Instagram:
Dedykowana grupa na FB: Głos w Spektrum


Zostaw odpowiedź