autyzm dieta-codzienność w spektrum-dieta w spektrum autyzmu-funkcjonowanie w spektrum autyzmu-keto autyzm-koncentracja i brak głodu autyzm

Dlaczego łatwiej jest zapomnieć o jedzeniu niż je kontrolować – i co dzieje się z ciałem, kiedy próbuję narzucić mu strukturę.

Ciało protestuje
Głód miesza myśli w ciszy
Rutyna mnie szuka

Paradoks skupienia

Jest w tym pewien paradoks.

Kiedy pracuję nad czymś intensywnie — piszę, analizuję, układam w głowie kolejne zdania — potrafię przez wiele godzin nie jeść i w ogóle tego nie zauważyć.

Nie czuję wtedy głodu w sposób, który zatrzymuje mnie w działaniu.

Mój mózg jest całkowicie skupiony na zadaniu, a ciało jakby schodzi na dalszy plan.

Dopiero później orientuję się, że minął prawie cały dzień.

I że właściwie nic nie jadłam.

W takich momentach jedzenie nie jest problemem.

Nie jest nawet tematem.


Decyzja o zmianie

Dlatego może wydawać się dziwne, że prawdziwe wyzwanie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy próbuję wprowadzić dietę.

Postanowiłam spróbować czegoś, co dla wielu osób jest sposobem na uporządkowanie metabolizmu i energii: połączenia diety ketogenicznej z postem przerywanym.

Dwudziestogodzinny post na wodzie.

Czterogodzinne okno na jedzenie.

Prosta struktura.

Jasne zasady.

W teorii powinno to działać.


Gdy ciało zaczyna protestować

W praktyce mój układ nerwowy reaguje na to zupełnie inaczej, niż się spodziewałam.

Pojawia się rozdrażnienie.

Napięcie, które trudno nazwać.

Ból głowy.

Czuję się jakby mój mózg był lekko „nakręcony”, a jednocześnie mniej stabilny.

Najmniejsza dekoncentracja potrafi sprawić, że tracę wątek.

To, co przed chwilą było w głowie uporządkowane, nagle się rozprasza.

I wtedy pojawia się frustracja — nie z powodu samej diety, ale z powodu tego, jak bardzo zmienia ona sposób, w jaki działa mój umysł.


Radykalna zmiana

Przy okazji tej decyzji zrezygnowałam też z rzeczy, które przez lata były w mojej codzienności.

Soków.

Cukru w każdej możliwej postaci.

Alkoholu.

Nie była to demonstracja ani spektakularny gest.

Bardziej próba uproszczenia wszystkiego wokół jedzenia.

Mniej bodźców.

Mniej impulsów.

Mniej nagłych skoków energii.

Z jednej strony pojawia się pewna ulga — organizm nie jest już tak rozchwiany przez cukier.

Z drugiej jednak ciało wyraźnie zauważyło, że coś się zmieniło.

I bardzo wyraźnie o tym przypomina.


Neuroatypowe ciało

Bycie osobą w spektrum oznacza czasem, że ciało i umysł reagują na zmiany mocniej niż u wielu innych ludzi.

Układ nerwowy jest bardziej czuły.

Rutyna daje poczucie bezpieczeństwa.

A kiedy ta rutyna zostaje naruszona — nawet z dobrych powodów — organizm potrzebuje czasu, żeby się przestawić.

Dlatego dieta nie jest tylko zmianą sposobu jedzenia.

To także zmiana rytmu dnia, poziomu energii, sposobu skupienia.

A dla mózgu, który lubi stabilność, to duża operacja.


Uczenie się własnego tempa

Nie wiem jeszcze, jak długo potrwa ten etap.

Może ciało się przyzwyczai.

Może będę musiała zmienić zasady i dopasować je bardziej do siebie.

Jedno wiem na pewno: życie w spektrum często polega na ciągłym uczeniu się własnego tempa.

Nie tego, które działa dla wszystkich.

Tylko tego, które pozwala przetrwać dzień z odrobiną spokoju w głowie.

Czasem oznacza to jedzenie o innych porach.

Czasem robienie rzeczy wolniej.

A czasem przyznanie przed sobą, że nawet dobre pomysły wymagają bardzo łagodnego wprowadzania.

Bo ciało — zwłaszcza w spektrum — zawsze mówi więcej, niż chcielibyśmy usłyszeć.

IG: Agnieszka

IG: Paweł

Zostaw odpowiedź

No responses yet

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Głos w Spektrum

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej