Dlaczego zwykła wizyta w sklepie może oznaczać przeciążenie sensoryczne i społeczne — oraz jak można sobie z tym radzić.
Światło, dźwięk, zapach.
Koszyk pełen bodźców —
paragon za ciszę.
Sklep jako przestrzeń pełna bodźców
Jasne światło, często jarzeniowe, poza tym muzyka i reklamy dźwiękowe. Poruszający się tłum ludzi oraz związane z tym rozmowy, śmiech, kłótnie i płacz dzieci. Skrzypienie wózków, pikanie i komunikaty słowne z kas. Zapachy jedzenia, środków czystości, chemii gospodarczej. Perfumy i pot ludzi, a niektórzy rzadko się myją… Półki z towarami ciągną się długo, od podłogi do góry, są szczelnie wypełnione różnymi produktami. Ludzie biorą je w ręce, obracają w dłoniach, potrząsają, opakowania szeleszczą, zawartość czasem stuka. W dodatku obsługa często potrafi zmieniać układ towarów, przekładać je w inne miejsca, zmieniać ich lokalizację na terenie sklepu. To strategie marketingowe. Taka sytuacja potrafi zdezorientować i zmusić do irytujących poszukiwań różnych rzeczy, które są potrzebne, a do tej pory były w konkretnym miejscu. Co gorsza: zakupy wiążą się z podejmowaniem decyzji, to nie zawsze jest ulubiona czynność osób z autyzmem.
Przeciążenie sensoryczne i społeczne
Przeciążenie sensoryczne potrafi być bardzo przytłaczające. A wtedy czasem trudno osobie z autyzmem utrzymać pełną kontrolę nad swoimi reakcjami i zachowaniem. Do tego dochodzi przeciążenie społeczne, czyli zaskakujące sytuacje, bliski kontakt fizyczny w tłumie, czy też niespodziewane interakcje z innymi ludźmi: konieczność proszenia o pomoc, pogawędki itp.
Każdy profil sensoryczny jest inny
Kłopot związany z przebywaniem w takich miejscach to kwestia indywidualna. Każdy ma swoje trudności, jedni bardziej wzrokowe, inni słuchowe, albo zapachowe, czy też inne. Dla niektórych najtrudniejszy jest kontakt z innymi ludźmi. A duża część osób w spektrum autyzmu ma te wszystkie problemy naraz.
Strategie radzenia sobie podczas zakupów
Wiele osób z autyzmem unika więc chodzenia do centrów handlowych, albo hipermarketów, czy dużych sklepów. W niektórych miejscach wprowadzone są wprawdzie tzw. „ciche godziny”. Mają one na celu ograniczenie bodźców sensorycznych (przede wszystkim słuchowych i wizualnych – zmniejszone oświetlenie), co sprzyja osobom neuroatypowym i w ogóle tym, które potrzebują bardziej spokojnych warunków. Natomiast te godziny nie zawsze są dostępne dla wszystkich. Jest ich mało w ciągu tygodnia, albo w porach, które mogą nie odpowiadać wielu osobom, szczególnie pracującym zawodowo. Osoby w spektrum autyzmu starają się więc robić zakupy online kiedy jest to tylko możliwe, ale taka opcja bywa droższa. Gdy już muszą chodzić do większych sklepów, to przydają się w takich sytuacjach słuchawki, najlepiej z funkcją wyciszenia, albo też zatyczki do uszu. Pomagają także okulary przeciwsłoneczne. A dodatkowo zabawki sensoryczne uspokajają i pozwalają zmniejszyć napięcie.


Zostaw odpowiedź